Panna młoda zapomniała, jak mówić „dziękuję”

Panna Młoda zapomniała jak mówi się “dziękuję”

– Ewka, macie coś do jedzenia? – spytała na szybko Ania. – Jestem tak głodna, masakra. A do tego bardzo się śpieszę. Muszę dziś ze wszystkim zdążyć. Przecież to święto, Dzień Kobiet. Dziewczyny na mnie czekają, wybieramy się do klubu.

– Tak, masz rację, dziś nasze święto. To dla ciebie, kochana, gratulacje – Ewa podała Ani małe pudełeczko z bransoletką, o której Ania marzyła od kilku lat.

Nie mogła sobie jej kupić, bo cała jej pensja zawsze szybko się kończyła. Raz musiała kupić nową, fajną kurtkę, innym razem zrobić coś z włosami, a czasami koleżanki zapraszały na wyjście. Nie można rezygnować z małych przyjemności.

Ewa doskonale znała pragnienie Ani i pragnęła sprawić jej radość. Czuła się z nią jak z własną córką. Zawsze marzyła o córce oprócz dorosłego syna. I kiedy Tomek przyprowadził Anię do domu jako swoją dziewczynę, poczuła, że jej marzenie się spełniło. Ewa pokochała ją całym sercem i bardzo rozpieszczała…

Ewa kochała tę delikatną dziewczynę nie dlatego, że była jakaś wyjątkowa lub bardzo miła, po prostu Ewa taka była. Bardzo kochała swojego syna, więc kochała wszystko, co dotyczyło jego życia. Ania spotykała się z Tomkiem już trzy lata. A Ewa, jak na dobrą przyszłą teściową przystało, starała się ją przyjąć do rodziny jak swoją.

Nie przewidziała jednak, że ludzie mogą być interesowni. A także, że szybko przyzwyczajają się do dobrego. Kiedy daje im się wiele, zaczynają myśleć, że tak powinno być. Zapominają, jak się dziękuje, a z czasem uznają to za coś normalnego i oczywistego – dostawać wszystko na tacy.

Tak było i z Anią.

Od pierwszego dnia znajomości Ewa postanowiła, że zrobi wszystko, aby Ania czuła się w rodzinie dobrze, wygodnie i komfortowo. Ewa z mężem Dariuszem, ojcem Tomka, niedawno przeprowadzili się za miasto do pięknego domu. Pewnego dnia, kilka tygodni po poznaniu Ani, zaprosili ją na noc…

Od tamtej pory Ania zamieszkała w pokoju Tomka, nie pytając już o zgodę ani jego, ani jego rodziny. Jakby to było coś oczywistego.

Nikt nie miał nic przeciwko, ale czasami rodzice dorosłego syna czuli potrzebę, aby pobyć sami z sobą, albo we trójkę z synem, swoją rodziną. Jednak teraz nie było takiej możliwości.

Ania w tym domu czuła się jak w raju, zupełnie inaczej niż w malutkim mieszkaniu z mamą i babcią. Remont w domu był świetny, warunki do życia komfortowe. W lodówce zawsze pełno różnorodnych produktów. Smaczne i świeże jedzenie zawsze gotowe. Nawet sprzątać nie trzeba było. Ewa jako prawdziwa pani domu, zajmowała się wszystkim z przyjemnością.

Ania była zawsze zapraszana do różnych wyjazdów, także do Miasta Wrocław na wizytę u znajomych. Przyjaciółka Ewy, Kasia, zawsze ciepło przyjmowała całą rodzinę. Smaczna kolacja, wygodne łóżko, ciekawe rozmowy. Oczywiście Ania również była traktowana jak członek rodziny.

Rodzina Kasi też polubiła Anię. Sama Ania była tam szczęśliwa. Karmiono ją, poili, zabierano na wycieczki, bawiono. To była sielanka.

Podczas trzech lat spędzonych w rodzinie Tomka, Ania poleciała dwa razy nad morze za darmo, mimo że pracowała i zarabiała dobrze. Była też na różnych wczasach za miastem, nigdy nie płacąc ani nie proponując, by się do czegoś dołożyła.

Nigdy nie kupiła nawet ciasta do herbaty.

Z zewnątrz mogło się wydawać, że Ani po prostu jest dobrze i wygodnie być w tej życzliwej, hojnej rodzinie.

Ale ani Ewa, ani jej mąż, ani Tomek nigdy nie myśleli źle o tej dziewczynie. Była zawsze wesoła, bezpośrednia, otwarta. Żadne złe myśli nigdy nie nachodziły Ewy, aż do feralnego dnia, ósmego marca.

W ten dzień dwie najlepsze przyjaciółki postanowiły świętować razem. Kasia przyjechała do Ewy do Krakowa. Wynajęły piękny pokój w luksusowym hotelu. W cenie było wejście do basenu, SPA i masaż w ramach święta. Dodatkowo można było zaprosić kilka gości do jedenastej wieczorem.

Przyjaciółki spędzały wspaniałe chwile. Piły szampana, śmiały się do rozpuku, rozmawiały o wszystkim.

Idyllę przerwała… kto inny, jak nie Ania. Niesamowite, ale to prawda.

– Cześć Ewa, Tomek powiedział mi, że dzisiaj odpoczywacie w SPA? Mogę na chwilę do was przyjechać?
Ewa na początku była zaskoczona. Wydawało jej się, że dwie dorosłe kobiety, najlepsze przyjaciółki, mają prawo czasem pobyć same. Skoro w wspaniały sposób wyrwały się ze szponów domowych obowiązków, zostawiły mężów i dzieci (a Kasia ma trójkę), to po co im ktoś jeszcze? Same miały świetny czas: przyjemnie, spokojnie, cudownie.

Ale odmówić Ani jakoś się nie wypadało, chyba byłoby niezręcznie.

– No dobrze, przyjeżdżaj – wymamrotała z wahaniem.

– Czekamy na kogoś jeszcze? – zdziwiła się Kasia.

– Tak. Ania wpadnie do nas na chwilę.

– No proszę. Cóż, przywiozłam dla niej prezent, chciałam ci go dać, żebyś przekazała, ale skoro przyjedzie, to wręczę osobiście.

– Mój też jest ze mną. Chciałam go dać w domu… ale nic.

Po piętnastu minutach Ania była już na progu pokoju.

– O, jak tu u was pięknie! Co za luksusy. Czy SPA już jest otwarte? Pójdę tam, mam mało czasu.

Ania szybko narzuciła biały szlafrok i poszła się zrelaksować.

Kasia i Ewa wymieniły zdziwione spojrzenia, ale wzruszyły ramionami i kontynuowały przerwaną rozmowę. W tym czasie do pokoju dostarczono zamówioną z restauracji kolację. Była wyśmienita, w skład której wchodziły ostrygi, małże, wyśmienite owoce i słodkości. Ryby, kawior, wszystko na bogato. W ten dzień nie można sobie tego odmawiać.

Kiedy przyjaciółki delektowały się pyszną kolacją, Ania wróciła do pokoju.

– Co tu mamy? Jakie to pyszności… mm… – bezceremonialnie dołączyła do towarzystwa.

Ewa i Kasia znów poczuły się trochę niewygodnie, ale nie dały tego po sobie poznać.

Na co Ewa postanowiła rozładować atmosferę i wręczyła Ani prezent.

– O, super. Taki właśnie chciałam! – odpowiedziała Ania niewyraźnie, jedząc kolejną ostrygę.

Kasia również złożyła gratulacje i pocałowała Anię w policzek. A w odpowiedzi cisza. Ani dziękuję, ani słowa gratulacji dla innych. Mogło się wydawać, że 8 marca jest dziś tylko jej dniem.

– No dobra, muszę lecieć. Dziewczyny czekają, a jeszcze muszę wstąpić do domu, umyć głowę i się przebrać.

– Ciekawie, Aniu. Czy wiesz, że Tomek czeka na ciebie w domu? No, dobrze, że dziś pracowałaś. Nie spotkaliście się w dzień, a teraz? Powiedział ci?

– Tak, tak. Ale powiedziałam, że koleżanki na mnie czekają. Już zarezerwowały stolik w klubie. Dziś chcę się z nimi pobawić.

– Tomek przygotował dla ciebie kolację. Ma też dla ciebie prezent. Spodoba ci się, zobaczysz.

Ewa wcześniej umówiła się z synem na prezent. Kupiła bransoletkę, a Tomek, oszczędzając przez kilka miesięcy, dołożył kolczyki do kompletu. Ania nie mogła o tym nawet marzyć.

Jednak widząc chłodną reakcję Ani na swój prezent, Ewa poczuła smutek. Albo Ania oczekiwała czegoś innego, albo po prostu zapomniała, jak być wdzięczną.

Najprawdopodobniej sprawa była druga. Rodzina Tomka tak ją rozpieszczała, że wszystko, co dla niej robiono, traktowała jako oczywistość.

– Aniu, poświęć też Tomkowi trochę czasu. Przygotował się, czekał na ciebie – mówiła zdezorientowana Ewa – on cię później zawiezie do klubu i zabierze.

– Nie ma problemu. Rano do niego przyjadę. Znajomi zaprosili nas jutro na wycieczkę quadami. Już od dawna chciałam się tym przejechać.

– A kolacja? A prezent?

– Niech sam zje kolację, a prezent zabiorę jutro, jakoś to będzie.

Ania zniknęła tak szybko, jak przyjechała. Nie złożyła życzeń ani Ewie, ani Kasi, ani nie dała żadnego upominku. Poszła dalej cieszyć się wieczorem. Nie do tego, gdzie czekał na nią ukochany, a raczej do miejsca, gdzie chciała dziś spędzić czas wesoło. W tej chwili wszystko stało się jasne.

W pokoju zapanowała cisza.

– Ewa, nie chcę nic mówić, ale…

– Tak. Zrozumiałam. I wiem, że w dużej mierze to moja wina. Zrobiłam dla tej dziewczyny tyle dobrego. Tak dużo, że już zapomniała, jak mówić “dziękuję”. Ale nauczyła się doskonale dziś korzystać z ludzi.

Przyjaciółki postanowiły nie psuć sobie wieczoru myślami o bezwstydnej Ani.

A rano Tomka czekała poważna rozmowa z mamą…

Rate article
Fajna Tajna
Panna młoda zapomniała, jak mówić „dziękuję”