Nie chciałem ci mówić w dniu ślubu… Czy wiesz, że twoja nowo poślubiona żona ma córkę? – Mój kolega z pracy zaskoczył mnie tą wiadomością.

-Jakub, nie chciałem ci tego mówić w dniu ślubu, ale… wiesz, że twoja nowa żona ma córkę? – mój kolega z pracy zaskoczył mnie, gdy siedziałem za kierownicą.

-Co masz na myśli? – nie chciałem w to uwierzyć.
-Moja żona, zobaczywszy twoją Anię na waszym ślubie, szepnęła mi do ucha:
-Ciekawe, czy pan młody wie, że jego narzeczona ma córkę w domu dziecka?
-Wyobraź sobie, Jakub! Omal nie zakrztusiłem się sałatką przy stole. Moja żona mówi, że osobiście zajmowała się dokumentacją dotyczącą porzucenia noworodka. Moja Asia pracuje jako lekarz w szpitalu. Zapamiętała Anię przez znamię na jej szyi. Powiedziała też, że Ania nazwała córkę Olą i nadała jej swoje nazwisko. Zdaje się, że Nowak. To było jakieś pięć lat temu – kolega z zainteresowaniem obserwował moją reakcję.

Byłem w szoku, siedząc za kierownicą. Co za wiadomość!
Postanowiłem sam wyjaśnić sytuację. Nie chciałem w to wierzyć. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę, że Ania nie była osiemnastoletnią dziewczyną, w chwili ślubu miała trzydzieści dwa lata. Ania miała przede mną jakąś przeszłość. Ale dlaczego miałaby porzucić własne dziecko? Jak można z tym żyć?

Dzięki swojej pracy szybko odnalazłem dom dziecka, w którym przebywała Aleksandra Nowak.
Dyrektor placówki przyprowadził do mnie uśmiechniętą dziewczynkę:
-Poznajcie naszą Olę Nowak – zwrócił się do dziewczynki – Ile masz lat, kochanie, powiedz panu.
Nie sposób było nie zauważyć jej strasznego zeza. Zrobiło mi się żal dziecka. Czułem już, że jest mi bliska. Przecież to córeczka mojej ukochanej! Babcia zawsze powtarzała:
-Dziecko choćby i krzywe, to dla rodziców cud.
Ola z odwagą podeszła bliżej:
-Cztery lata. Czy jesteś moim tatą?
Zatykało mnie. Co odpowiedzieć dziecku, które w każdym mężczyźnie widzi tatę?

-Olu, porozmawiajmy. Chciałabyś mieć mamę i tatę? – zadałem głupie pytanie. Chciałem już przytulić tę uroczą dziewczynkę i zabrać ją do domu.
-Chcę! Zabierzesz mnie? – Ola patrzyła na mnie z nadzieją i przenikliwością.

-Zabiorę, ale trochę później. Poczekasz, kochanie? – chciało mi się płakać.
-Poczekam. Nie okłamiesz mnie? – Ola zrobiła się poważna.
-Nie okłamię – pocałowałem ją w policzek.
Wróciwszy do domu, opowiedziałem wszystko Ani.
-Ania, nie obchodzi mnie, co było przed nami, ale Ola musi być z nami. Ja ją adoptuję.
-A mnie pytałeś? Czy ja chcę tej dziewczynki? Przecież ona jest zezowata! – Ania podniosła głos.
-To przecież twoja córka! Zrobię Oli operację oczu. Wszystko się ułoży. Ona jest cudowna! Pokochasz ją od razu – zaskoczyła mnie reakcja Ani.

Z trudem przekonałem Anię, by adoptować Olę.
Musieliśmy poczekać rok, zanim mogliśmy zabrać dziecko do domu. O często odwiedzałem Olę w domu dziecka. W ciągu tego roku staliśmy się dla siebie bliscy. Ania wciąż nie była gotowa na dziecko i nawet chciała przerwać proces adopcji. Ja nalegałem na jego kontynuację i zakończenie.
W końcu nadszedł dzień, gdy Ola po raz pierwszy przekroczyła próg naszego mieszkania. Zachwycały ją drobiazgi, których nie dostrzegaliśmy. Wkrótce okuliści skorygowali problem jej oczu. Te procedury trwały półtora roku. Cieszę się, że moja Ola nie potrzebowała operacji.
Córka stała się podobna do swojej mamy Ani. Byłem szczęśliwy. Miałem w domu dwie piękności – żonę i córkę.

Przez prawie rok po domu dziecka Ola nie mogła się najeść. Zawsze nosiła przy sobie paczkę ciasteczek. Nie sposób było jej tego odebrać. Bała się głodu. Anię to irytowało, mnie zdumiewało.
Stale próbowałem jednoczyć rodzinę, lecz na próżno… Ania nie potrafiła pokochać swojej córki. Kochała tylko siebie.
Mieliśmy kłótnie i nieporozumienia z powodu Oli.
-Po co sprowadziłeś do naszego domu tę dzikuskę? Ona nigdy nie będzie normalnym człowiekiem! – żona wpadała w histerię.

Bardzo kochałem Anię. Nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Chociaż moja mama kiedyś powiedziała:
-Synu, to oczywiście twój wybór, ale spotkałam Anię z innym mężczyzną. Nic z tego nie wyjdzie. Ania nie jest szczera, jest chytra. Oszuka cię, nim się zorientujesz.
Kiedy kochasz, nie widzisz przeszkód. Ania była dla mnie ideałem. Dopiero Ola otworzyła mi oczy na prawdę w moim domu. Nie rozumiałem obojętności żony wobec małej.

Chciałem przestać kochać Anię, ochłonąć, ale nie mogłem. Kiedyś przyjaciel doradził:
-Słuchaj, stary, jeśli chcesz ochłonąć, zmierz dziewczynę centymetrem. Taka ludowa mądrość.
-Żartujesz? – byłem zdziwiony.
-Zmierz obwód biustu, talii, bioder. Odpuszczę ci – wydawało mi się, że przyjaciel drwi.
Postanowiłem przeprowadzić ten eksperyment. Niczym nie ryzykuję.
-Ania, pozwól, że cię zmierzę – zawołałem żonę.

Ania była zdziwiona:
-Czy mogę oczekiwać nowej sukienki?

-Tak – starannie zmierzyłem biust, talię i biodra.
Eksperyment zakończony. Kocham Anię tak samo. Zaśmiałem się z rady przyjaciela.

Wkrótce Ola się przeziębiła. Miała gorączkę. Córka marudziła, jęczała, pociągała nosem. Chodziła za Anią z lalką Marysią. Cieszyłem się, że zamiast ciasteczek Ola nosiła teraz lalkę Marysię. Uwielbiała przebierać lalkę. Ale teraz lalka była naga, co oznaczało, że Ola była chora, brakowało jej siły, by ją ubrać. Ania nakrzyczała na Olę:
-Zamknij się wreszcie. Nie da się przy tobie odpocząć! Idź spać!

Ola tuliła lalkę i nie przestawała jęczeć. W pewnym momencie Ania wyrwała lalce z rąk Oli i z furią wyrzuciła ją za okno.
-Mamo, to moja ukochana Marysia! Zamarznie na dworze! Mogę po nią pobiec? – Ola zapłakała, biegnąc do drzwi wejściowych.

Szybko pobiegłem po wyrzuconą lalkę. Winda, jak na złość, nie działała. Zbiegałem z ósmego piętra. Lalka wisiała głową w dół na gałęzi. Zdjąłem ją, otrzepałem ze śniegu. Topniejące płatki śniegu na twarzy lalki wyglądały jak łzy. Gdy wracałem po schodach, myślałem, że osiwieję.

Zachowanie Ani było niewytłumaczalne. wszedłem do pokoju Oli. Córka klęczała przy łóżeczku. Głowę miała na poduszce. Spała, szlochała przez sen, drżała. Ostrożnie położyłem ją w łóżku, obok położyłem lalkę na poduszce. Ania spokojnie siedziała w salonie i czytała magazyn, nie martwiąc się o Olę. Wtedy moja miłość do żony się skończyła. Wyparowała, jak mgła. Zrozumiałem, że Ania była piękna, ale pusta.

Rozwiedliśmy się. Ola została ze mną, Ania nie protestowała.

Później spotykając się z byłą żoną, rzuciła mi z ironią:
-Byłeś dla mnie, Jakubie, tylko trampoliną.
-Ach, Aniu! Twoje oczy to turkus, a dusza-smoła – mogłem w końcu to powiedzieć.

Ania szybko wyszła za biznesmena.
-Szkoda mi jej męża. Taka kobieta nie powinna być matką – wyrokowała moja mama.

Na początku Ola tęskniła za mamą, chciała ją dotknąć.
Moja nowa żona, Kasia, potrafiła zdobyć zaufanie Oli, rozgrzała jej serce. Okazało się, że mama dwa razy porzuciła dziecko. To było dla mnie niewyobrażalne.

Kasia z ogromną miłością i cierpliwością zajmuje się Olą oraz naszym synem Kacprem…

Rate article
Fajna Tajna
Nie chciałem ci mówić w dniu ślubu… Czy wiesz, że twoja nowo poślubiona żona ma córkę? – Mój kolega z pracy zaskoczył mnie tą wiadomością.