Zdecydowaliśmy się przygarnąć psa ze schroniska.

Postanowiliśmy z mężem przygarnąć psa ze schroniska. Mąż chciał kupić rasowego psa. Twierdził, że rasa to szlachetność, mądrość, wierność.

Jednak ja bardzo prosiłam, żeby pojechać ze mną do schroniska i w końcu niechętnie się zgodził. Przez całe nasze wspólne życie, a przeżyliśmy razem niemało lat, Aleksander nigdy mi nie sprzeciwił się. Dlaczego pies, zapytacie, a nie dziecko? Jesteśmy już w podeszłym wieku. Oboje zdajemy sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka ciąży na opiekunach.

Dziecko trzeba wychować, wykształcić. To długoterminowy projekt, a z psem będziemy razem do końca. To będzie nasze wspólne z Aleksem „dziecko”.

W schronisku przywitał nas nieprzyjemny zapach, który przeplatał się z nieustannym szczekaniem i wyciem, wywołującym żal w sercu. Wszystkie psy, jak bezdomne dzieci, patrzyły na nas z nadzieją, jakby wyciągając łapy w naszym kierunku.

Razem z mężem szliśmy wzdłuż niekończących się ciasnych klatek, a setki oczu towarzyszyły nam, obserwując każdy nasz krok. Boże, skąd to niesprawiedliwe cierpienie tych zwierząt?! Uważam, że jeśli nie będzie bezdomnych zwierząt, to i dzieci w domach dziecka będą niepotrzebni.

Zwierzę, jak dziecko, wymaga cierpliwości, miłości, opieki, mówi też w “obcym” języku, którego nie zawsze chcemy zrozumieć i często interpretujemy na swój sposób.

Nagle Aleksander zatrzymał się przy jednej z klatek. W niej leżał pies, bez zainteresowania światem z gasnącym wzrokiem. Nie zareagował na nasze niespodziewane pojawienie się. Wyglądało, jakby był głuchy i ślepy. „Dlaczego chcecie tego psotnika, weźcie lepiej tego, rasowego,” – powiedział do nas opiekun.

„To pies, który był wielokrotnie porzucany, wygląda, jakby postanowił skończyć ze swoim nic nie wartym życiem,” – z goryczą w głosie mówiła wolontariuszka, opowiadając historię smutnego biedaka. Aleksander spróbował przemówić do psa, ale ten z pogardą się odwrócił, przestając ufać ludziom.

„Wiecie, on jest bardzo posłuszny i wierny, niezależnie od tego, że to kundel,” – w głosie dziewczyny pojawiła się nadzieja, podążając za nami i chwytając każdy ruch. Wyciągnęłam rękę przez kraty, by pogłaskać psa. Nagle odwrócił się w moją stronę i położył nos na mojej dłoni. Nos był trochę mokry, a ciepły oddech łaskotał skórę.

Zaśmiałam się. Pies westchnął głęboko, podniósł się na łapach i machał ogonem. “Cud!” – zawołała wolontariuszka – “Jesteście pierwszymi, na których zareagował”. “Weterynarz już przygotowywał go do uśpienia” – wtrącił kierownik schroniska, człowiek w ogóle dobry, lecz obojętny na to, co robi.

Dziewczyna kontynuowała: “Pies zdaje się wszystko rozumieć i po nocach cicho wyje, opłakując swoje smutne życie, a z jego oczu płyną łzy. Nie widzieliście psów płaczących, a ja widziałam!” – nagle powiedziała z goryczą i odwróciła wilgotne oczy.

Trzeba było zobaczyć mojego Aleksandra w tym momencie. Stał się podobny do tego psa, poturbowanego przez życie. Nigdy nie zapomnę jego oczu, błagających o łaskę, jak u psa. A obok były oczy psa. Patrzyliśmy sobie w oczy przez dłuższy czas. W jego duszy szalała burza emocji, nie zapomniał ludzkiej zdrady, ale tak bardzo chciał rodziny! Nagle odżyło w nim pragnienie życia!

Zawył, śpiewnie i żałośnie, jakby wyrzucając z siebie cały ból. Do naszego wybiegu zbiegli się wszyscy pracownicy schroniska. Wielu płakało, nie kryjąc łez. Aleksander klęczał przed psem, jakby błagając o przebaczenie za grzechy całego rodzaju ludzkiego.

“Nazywa się Wierny” – powiedział jeden z opiekunów, wręczając nam smycz. Żegnano nas całym schroniskiem. Ktoś bardzo pobożny przeżegnał nas po cichu. I ten znak na zawsze połączył naszą trójkę.

Mąż zupełnie zapomniał o zakupie rasowego psa. Poza tym, “kupić psa” brzmi dość dziwnie, prawda? Czy można kupić przyjaciela, a czy wierność i miłość są na sprzedaż?

Pies dreptał obok nas, Aleksander puścił go ze smyczy, niech cieszy się wolnością. A ten jakby wiedział, że z nami będzie do końca i już nigdy nie zapłacze.

Rate article
Fajna Tajna
Zdecydowaliśmy się przygarnąć psa ze schroniska.