Co? Goście? O Boże! Czym ich nakarmimy?! Nie martw się! Sami przyniosą smakołyki!

Niedawno odwiedziłem mojego syna Jakuba. A właściwie, przyjechałem, by mu pomóc. Jakub postanowił położyć nowe tapety i poprosił mnie o pomoc. Oczywiście, nie mogłem odmówić takiej prośbie.

Wziąłem urlop w pracy i pojechałem do Jakuba. Mieszka 250 kilometrów ode mnie. Przyjechałem w środę. Mieliśmy kilka dni, aby wszystko załatwić. Byliśmy pewni, że zdążymy na czas.

Pierwszego dnia położyliśmy tapety w jednym pokoju, następnego dnia w kolejnym. I pewnego wieczoru zadzwonił telefon. Jakub podniósł słuchawkę i powiedział:

– Tak, przyjeżdżaj! Super! Będę bardzo zadowolony, że was zobaczę! Poznajcie się z moimi nowymi przyjaciółmi! Sami przywiozą jedzenie!

Zapytałem:

– Kto to?

– Goście! Pięć osób! I do tego czasu musimy położyć tapety w tym pokoju.

Byłem w szoku:

Jakub! Jakie znowu goście?! Nie mamy jedzenia! W lodówce jest tylko jajecznica! I nie starczy dla wszystkich!

– Nie przejmuj się, tato! Wszystko będzie dobrze! Goście sami przyniosą jedzenie! Nam tylko zostanie przygotować talerze i herbatę.

Byłem bardzo zaskoczony. Byłem przyzwyczajony do czegoś innego: że zapraszając gości, trzeba kupić produkty i ugotować dużo jedzenia. Ale mój syn powiedział, że dla nich teraz jest inaczej.

Mieliśmy czas, żeby położyć tapety, wykąpać się i ogarnąć siebie. A potem zaczęli przybywać goście mojego syna. Każdy z nich przyniósł po dwa dania. Ktoś przyniósł barszcz i pierogi, ktoś sałatkę jarzynową i ciasto, ktoś kiełbasę z grilla i sałatkę. Jakub tylko postawił czajnik, miód i cukier. Okazało się, że na tę okazję kupił już jednorazową zastawę.

Stół był wspaniały. Wszyscy jedli z apetytem, a potem pili herbatę. Następnie jedna z kobiet zaczęła śpiewać, a my zaczęliśmy śpiewać razem z nią. Wieczór był bardzo wesoły, rodzinny i wzruszający.

Każdy z gości zabrał swoje naczynia, a goście opuścili mieszkanie. A my z Jakubem umyliśmy tylko kubki i łyżeczki, a talerze po prostu wrzuciliśmy do kosza. Zajęło to nie więcej niż dziesięć minut.

Potem zapytałem Jakuba: kto na to wpadł? A on mi odpowiedział:

– Wcześniej też tak przyjmowaliśmy gości, jak mówisz. Ale to bardzo uciążliwe i drogie. I tak poradziliśmy się z przyjaciółmi i postanowiliśmy, że będziemy się spotykać u każdego po kolei, a każdy przynosi po dwa dania. Gospodarzowi zostaje tylko przygotować talerze i herbatę. Zaczęliśmy się tak spotykać, wszystkim nam się to bardzo spodobało i teraz regularnie się w ten sposób widujemy!

Mnie też bardzo się spodobało. Opowiedziałem o tym swoim przyjaciołom i znajomym. Ale im niestety to się nie spodobało. A szkoda!

Nawet nie chcieli spróbować takich spotkań. A to szkoda, bo uważam to za świetny pomysł.

Rate article
Fajna Tajna
Co? Goście? O Boże! Czym ich nakarmimy?! Nie martw się! Sami przyniosą smakołyki!