Zięciowa schowała dyktafon w domu teściowej, by podsłuchać jej rozmowę.
Artur i Taisja byli małżeństwem od dwóch lat. Bardzo się kochali, ale między nimi często dochodziło do napięć z powodu relacji dziewczyny z teściową.
Taisja była sympatyczna i miła. Zawsze starała się przypodobać innym, szczególnie nowym krewnym.
Mimo to, Taisja czuła chłód i dystans ze strony Małgorzaty Kowalskiej.
Teściowa nigdy nie mówiła niczego wprost, ale jej spojrzenia, intonacja i subtelne aluzje sprawiały, że czuła się nieproszonym gościem.
Za każdym razem, wracając od Małgorzaty Kowalskiej, Taisja mocno się przejmowała.
– Artur, mam wrażenie, że twoja mama mnie nie lubi – mówiła zaniepokojona dziewczyna do męża.
W takich momentach Artur wzdychał i, odkładając książkę, którą czytał, mruczał:
– Co znowu wymyślasz? Mama cię szanuje, ona po prostu jest taka powściągliwa. Wiesz, jak trudno było jej wychowywać nas samotnie po śmierci taty.
– Rozumiem, że przeszła ciężki okres, ale dlaczego mam wrażenie, że ciągle mnie za plecami krytykuje?
– To twoja wyobraźnia, Taisja…
– Nie! Mówiłam ci, że słyszałam rozmowę Małgorzaty Kowalskiej z twoją babcią. Mówiła, że jestem nieokrzesana i jej się nie podobam – przypomniała Taisja.
– Nie jesteś pewna, kogo miała na myśli. Porozmawiajmy raczej o czymś przyjemnym. Co powiesz na jutrzejszy wypad do kina na jakiś hit? – zmienił temat Artur.
Jednak Taisja nie mogła tak łatwo porzucić swoich wątpliwości. Wiedziała, że teściowa nie przepada za jej rodziną, choć nigdy tego otwarcie nie okazywała.
Po kolejnej wizycie u rodziców męża, Taisja postanowiła rozwiać swoje wątpliwości.
Następnym razem, kiedy poszła do teściowej, miała zamiar wziąć ze sobą dyktafon.
Niezauważona przemknęła do kuchni i ukryła mały dyktafon w ręcznikach kuchennych, który kupiła kilka miesięcy wcześniej do nagrywania wykładów.
Potem starała się zachowywać normalnie, pomagając Małgorzacie Kowalskiej przy kolacji.
Gdy wrócili do domu, Taisja położyła się do łóżka, nie wspominając mężowi o swoim planie.
Następnego dnia znów poszła do teściowej, udając, że chce pomóc, choć faktycznie zamierzała odzyskać dyktafon.
Znalazła go tam, gdzie go zostawiła. Drżąc z emocji, wróciła do domu.
Wieczorem, kiedy Artur wrócił z pracy, Taisja powiedziała do niego z tajemniczym wyrazem twarzy:
– Artur, posłuchajmy czegoś – powiedziała, trzymając dyktafon.
– Co to? – zapytał zdziwiony mąż, zdejmując kurtkę. – To dyktafon? Co jest na nim nagrane?
– Po prostu posłuchaj, proszę – nalegała Taisja i włączyła nagranie.
Na początku słychać było normalne dźwięki z kuchni: szum wody, stukot naczyń, rozmowy o pogodzie.
Potem usłyszeli głos rozdrażnionej Małgorzaty Kowalskiej. Było jasne, że do kogoś dzwoniła.
Kiedy jej rozmówca odpowiedział, ton starszej pani stał się ostrzejszy.
– Nie mogę się uspokoić. Gdzie tylko mój syn miał oczy, gdy się z nią żenił? Kompletnie nie ma pojęcia o gotowaniu! – zaczęła z oburzeniem. – A skąd ona się w ogóle wzięła? Ich rodzina nawet czajnika nie potrafi ugotować! Po tym widać, jaka ona i jej matka są gospodyniami. Tam wszyscy są tacy…
Dalej padały jeszcze bardziej obraźliwe słowa dotyczące wyglądu Taisji, jej manier i rodziny.
Następnie Małgorzata Kowalska uprzejmie się pożegnała i włączyła telewizor.
W tym momencie dziewczyna zatrzymała nagranie. Taisja spojrzała na Artura z mieszaniną nadziei i strachu.
– Teraz widzisz, że miałam rację? – zapytała, ledwo powstrzymując łzy.
Artur milczał, skonfundowany i zawstydzony. Czuł się niezręcznie i zagubiony.
Z jednej strony, rozumiał, że matka rzeczywiście zachowała się niewłaściwie, ale z drugiej strony – trudno mu było zaakceptować, że Taisja podsłuchiwała rozmowy jego matki.
– Mama zawsze była bezpośrednia – w końcu powiedział, podnosząc wzrok na żonę. – Może powiedziała to w emocjach…
– Emocjach?! – wykrzyknęła Taisja, czując się zdradzoną. – Emocje, które każą jej obrażać moją rodzinę i mnie? Niezłe usprawiedliwienie!
– Może była zdenerwowana… Porozmawiajmy z nią spokojnie, wyjaśnijmy…
– Nie, Artur! Nie chcę znosić więcej tych upokorzeń! Jeśli nie potrafisz mnie obronić, musimy przemyśleć nasze relacje! – z tymi słowami Taisja wybiegła z pokoju, zostawiając męża z ciężkimi myślami.
Rozumiał, że sytuacja wymaga rozwiązania, ale nie wiedział, jak postąpić słusznie.
Później tego samego wieczoru, gdy emocje nieco opadły, Artur postanowił zadzwonić do matki.
Wyjaśnił Małgorzacie Kowalskiej sytuację i poprosił, by przeprosiła Taisję za swoje nieprzyjemne słowa.
– Mamo, tak się nie da… To już przesada…
– Ona mnie podsłuchiwała? Nagrywała moje rozmowy? Kto jej pozwolił?! Idę na policję i zgłoszę to, że wtrąca się w moje życie! – oburzyła się kobieta. – I jeszcze chcesz, żebym ją przepraszała? To ona powinna błagać mnie o wybaczenie!
– Mamo, przestań! – przerwał jej ostro Artur. – Słyszysz siebie?
– Słyszę! Doskonale cię słyszę! Żeby nogi tej Taisji u mnie nie było! Słyszysz to ty? Słyszysz? Jeszcze sprawdzę, czy gdzieś nie schowała innych dyktafonów. W swoim domu nie mogę powiedzieć ani słowa! – zaczęła płakać Małgorzata Kowalska. – A ty, zamiast matkę bronić, stajesz po jej stronie! Jutro idę na uniwersytet i żądam, by ją wyrzucili!
– Nie waż się tego zrobić! – krzyknął w słuchawkę zdenerwowany Artur, zdając sobie sprawę, że matka przesadza.
– Jeszcze zobaczymy! – powiedziała Małgorzata Kowalska i zakończyła rozmowę.
Artur próbował wielokrotnie do niej zadzwonić, ale nie udało się.
Aby nie zrobiła czegoś złego, pojechał do niej, by porozmawiać i przekonać, by nigdzie nie szła i nie zawstydzała Taisji.
Jednak Małgorzata Kowalska nawet nie otworzyła mu drzwi, wiedząc, o czym będzie rozmowa.
Kiedy kobieta się uspokoiła, postanowiła nigdzie nie iść, ale po prostu nie wpuszczać synowej do domu i wrogo nastawić syna przeciw niej.
Artur szybko zrozumiał jej plan, dlatego rzadko bywał u rodziców.



