Niedawno odwiedziłem mojego syna, Adama. Dokładniej mówiąc, przyjechałem, żeby mu pomóc. Adam postanowił położyć nowe tapety i poprosił mnie o pomoc. Oczywiście, nie mogłem odmówić synowi.
Wziąłem urlop w pracy i pojechałem do Adama. Mieszka w odległości 250 kilometrów ode mnie. Przyjechałem w środę. Mieliśmy kilka dni na wykonanie zadania i byliśmy pewni, że zdążymy na czas.
Pierwszego dnia położyliśmy tapety w jednym pokoju, a następnego dnia w kolejnym. Pewnego wieczoru zadzwonił telefon. Mój syn odebrał:
– Tak, przyjeżdżaj! Super! Będę bardzo szczęśliwy, że was wszystkich zobaczę! Poznajcie moich nowych przyjaciół! Sami przyniosą jedzenie!
Zapytałem:
– Kto to jest?
– Goście! Pięć osób! I do tego czasu musimy skończyć tapetować ten pokój.
Byłem w szoku:
Adam! Jacy goście?! Nie mamy jedzenia! W lodówce jest tylko jajecznica! I nie starczy dla wszystkich!
– Nie martw się, tato! Wszystko będzie dobrze! Goście sami przyniosą jedzenie! A nam zostanie tylko przygotować naczynia i herbatę.
Byłem bardzo zaskoczony. Byłem przyzwyczajony do czegoś innego: zapraszając gości, trzeba było zrobić zakupy i ugotować dużo jedzenia. Ale Adam powiedział, że u nich jest inaczej.
Mieliśmy czas na skończenie tapetowania, wzięcie prysznica i ogarnięcie się. Potem zaczęli przyjeżdżać goście mojego syna. Każdy przyniósł po dwa dania. Ktoś przyniósł barszcz i pierogi, ktoś sałatkę jarzynową i ciasta, inni karkówkę z grilla i surówkę. Adam jedynie nastawił czajnik, wyłożył miód i cukier. Okazało się, że na tę okazję Adam kupił jednorazowe naczynia.
Stół wyglądał wspaniale. Wszyscy z przyjemnością jedli, potem pili herbatę. Następnie jedna z pań zaczęła śpiewać, a my wszyscy dołączyliśmy. Wieczór był bardzo wesoły, rodzinny i wzruszający.
Potem każdy z gości zabrał swoje naczynia i goście się rozeszli. My z Adamem umyliśmy tylko kubki i łyżeczki, a talerze wyrzuciliśmy do kosza. Nie zajęło to więcej niż dziesięć minut.
Następnie zapytałem Adama: kto to wymyślił? A on odpowiedział:
– Kiedyś również przyjmowaliśmy gości tak, jak mówisz. Ale to było kłopotliwe i drogie. Postanowiliśmy więc z przyjaciółmi, że będziemy się spotykać u każdego po kolei, a każdy przyniesie po dwa dania. Gospodarzowi pozostanie już tylko przygotowanie naczyń i herbaty. Nam bardzo się to spodobało i teraz spotykamy się w ten sposób regularnie!
Mnie też się to bardzo spodobało. Opowiedziałem o tym swoim znajomym. Ale z jakiegoś powodu im się to nie spodobało. A szkoda!
Nawet nie chcieli spróbować takich spotkań. A szkoda, wydaje mi się, że to bardzo dobry pomysł.



