Michał siedział w kuchni, zamyślony pocierał podbródek kostkami palców. Już piąty raz oglądał fotografie swojej narzeczonej. Na nich była szczęśliwa i zakochana. Tylko że nie w niego.
Obok niej na zdjęciu był mężczyzna, mniej więcej w wieku Michała. Michał dowiedział się, że poznali się w pracy. Nie, nie pracowali razem, ten mężczyzna był klientem firmy, w której zatrudniona była jego dziewczyna. Zawierała umowy z różnymi firmami, a niektórym, szczególnie ważnym klientom, osobiście dostarczała dokumenty. Ten mężczyzna okazał się na tyle ważny, że Kasia zbliżyła się do niego.
Michał zaczął podejrzewać swoją narzeczoną o niewierność jakieś dwa miesiące temu. Zauważył, że spędza dużo czasu z telefonem, z kimś pisząc. Na pytanie, kto do niej pisze tak późno, zawsze odpowiadała, że to sprawy służbowe.
Potem Kasia zaczęła się spóźniać. Wracała później niż zwykle, tłumacząc, że ma dużo obowiązków. Jednak pomimo tego wracała niezmęczona, wręcz przeciwnie, zadowolona i szczęśliwa.
Pewnego razu Michał przypadkowo znalazł paragon ze sklepu z bielizną. Musiał wypaść z jej kieszeni. Niby nic nadzwyczajnego, ale nowej bielizny Michał na niej nie widział. Mówią, że mężczyźni nie zauważają nowości, lecz Michał taki nie był. Uwielbiał patrzeć na Kasię, podziwiał ją, kiedy wychodziła piękna spod prysznica, i zauważał, co ma na sobie. A tu, kupiła nową bieliznę i nie pochwaliła się. Przecież wiedziała dobrze, że zawsze z przyjemnością oglądał jej piękne ciało w koronkach. I teraz cisza.
Dwa tygodnie temu Michał zobaczył, jak ktoś podwozi Kasię po pracy. Michał nigdy nie był zazdrosny i nie widział w tym nic złego, gdyby kolega podwiózł jego narzeczoną do domu. Ale tym razem przypadkowo spojrzał przez okno i zobaczył, jak na podwórzu zatrzymał się samochód. Michał instynktownie wyczekiwał, kto wyjdzie z auta. W końcu wyszła Kasia. Tylko że w zupełnie wyłączonym samochodzie siedziała nie mniej niż pięć minut. Na podziękowanie temu, kto cię podwiózł, wystarczy trzydzieści sekund.
Michał miał wrażenie, że popada w paranoję. Aby nie wysuwać gołosłownych oskarżeń i nie myśleć o najgorszym, zatrudnił prywatnego detektywa. Był przekonany, że ten przyjdzie do niego po kilku dniach i powie, że z Kasią wszystko w porządku. Że nie spotyka się z nikim i nie zdradza go.
Ale jego świat runął, gdy detektyw przyniósł zdjęcia. Większość zdjęć, na których była z tym mężczyzną, można było jakoś wyjaśnić, ale jedno z nich, na którym się całują, nie pozostawiało złudzeń – zdrada.
Wielu zrobiłoby awanturę, zbiłoby faceta, z którym zdradza narzeczona, a jej kazało by się wynosić z hukiem. Michał jednak taki nie był. Chciał jakoś ukarać Kasię, chciał, by się niepokoiła i cierpiała, tak jak on przez cały ten czas. I wpadł na świetny pomysł.
Następnego dnia kupił używaną kartę SIM i włożył ją do swojego staryego telefonu. Potem z tego numeru wysłał Kasi zdjęcie. To samo, na którym całuje się ze swoim kochankiem. Bez żadnych podpisów, tylko zdjęcie.
Dziewczyna szybko przeczytała wiadomość. Od razu próbowała zadzwonić na ten numer. Lecz Michał odrzucił połączenie i wyłączył telefon.
Wieczorem z niecierpliwością czekał na jej przyjście. Dzwoniła do niego w ciągu dnia, jakby chciała się upewnić, że wszystko w porządku, ale on zbył ją, odpowiadając, że jest zajęty.
– Cześć, kochanie, – wpadła do mieszkania, uważnie patrząc na Michała.
– Cześć, – uśmiechnął się do niej, pomagając zdjąć płaszcz. – Jak minął dzień?
– Wszystko dobrze, – odpowiedziała ostrożnie. – A twój?
– Wszystko w porządku. Chodźmy jeść, zamówiłem nam kolację.
Widać było, jak Kasia odetchnęła z ulgą. Ale Michał nie da jej spokoju.
Kiedy siedli do stołu, Michał otworzył butelkę wina i nalał do kieliszków.
– Ustaliłaś już datę ślubu? – zapytał. Kasia wciąż myślała, kiedy lepiej zorganizować – latem czy jesienią.
– Tak. Myślę, że koniec sierpnia, co ty na to?
– Świetnie. Trzeba zacząć przygotowania, – powiedział, uważnie obserwując dziewczynę. Ona wreszcie się rozluźniła. Skoro Michał mówi o ślubie, to znaczy, że wszystko naprawdę jest w porządku.
– Wiesz, – zaczął Michał, – dziś dostałem jakąś dziwną wiadomość.
Z przyjemnością obserwował, jak Kasia się spięła.
– Jaką wiadomość? – spytała blada.
– Nie wiem, – wzruszył ramionami, – ktoś z nieznanego numeru napisał, że zna pewien sekret. I jeżeli mu zapłacę, to go zdradzi. Wyobraź sobie, jaki przekręt?
– Oczywiście, że to przekręt! – od razu krzyknęła Kasia. – Zablokuj go i będzie po problemie.
– Też tak myślałem, ale ciekawi mnie, co jeszcze wymyśli, – z uśmiechem odpowiedział Michał.
– Nie czekaj, – powiedziała do przodu nachylona Kasia. – Słyszałam, że to oszuści. Jakoś dostają się do telefonu. Jeśli się wymieniać wiadomościami, kradną potem pieniądze z kont.
Wstrzymując oddech, Kasia czekała na odpowiedź narzeczonego. Potrzebowała, żeby zablokował ten numer. Ponieważ doskonale rozumiała, o jaki sekret chodzi. Nie wiedziała jedynie, że to był sam Michał.
– Jak mieliby się włamać do telefonu, – zaśmiał się Michał, – nie zamierzam klikać w żadne linki ani podawać osobistych danych. A co, gdyby, – zawiesił głos, – ten ktoś faktycznie miał ważne informacje. Może coś na temat firmy.
– Nie ryzykowałabym – powiedziała ciężko oddychając Kasia. – To niebezpieczne.
– Nie sądzę, – uśmiechnął się Michał, zabierając ze stołu.
Cały wieczór jego narzeczona krążyła wokół niego. Michał wiedział, że chce dotrzeć do komórki, by dodać ten numer do czarnej listy. Rzeczywiście wysłał sobie tę wiadomość na wypadek, gdyby chciała się upewnić, i postanowił teraz się trochę zabawić.
Powiedziawszy, że idzie pod prysznic, zostawił telefon na szafce. Był pewny, że Kasia wykorzysta okazję i doda numer do czarnej listy. I tak się stało.
Podczas gdy dziewczyna spokojnie oglądała telewizję, myśląc, że zagrożenie minęło, Michał usunął numer z czarnej listy, a następnie, idąc do kuchni, wysłał sam sobie kolejną wiadomość.
– Zobacz, znów ten numer pisze, – powiedział niewinnie.
– Jak to?!
Kasia chciała krzyknąć, że to niemożliwe, bo wszystko naprawiona, ale zabrakło jej odwagi, by przyznać, że to ona osobiście dodała numer do czarnej listy.
– Wyobraź sobie, – powiedział, – pisze, że ktoś bliski mnie oszukuje. I że posiada dowody. Śmieszne, prawda?
– Jasne, – znów blada, odpowiedziała Kasia. – Muszę zadzwonić w sprawie pracy, pójdę do kuchni?
– Oczywiście, – uśmiechnął się do niej Michał.
Naturalnie, dziewczyna znów próbowała zadzwonić na ten numer. Ale Michał, jak tylko wysłał wiadomość, wyłączył telefon.
– Dodzwoniłaś się? – zapytał, gdy Kasia wróciła.
– Nie, – burknęła, kładąc się spać.
Następnego dnia dziewczyna była cała w nerwach. Pod wieczór znowu dostała wiadomość z tego samego numeru. Od razu próbowała zadzwonić, ale telefon był znowu wyłączony.
„Wkrótce twój narzeczony wszystkiego się dowie” – brzmiała wiadomość.
Ponieważ Kasia nie mogła się dodzwonić, wysłała wiadomość zwrotną.
„Czego chcesz?”
Pod koniec dnia pracy przyszła odpowiedź.
„Przyznaj się sama, albo ja to zrobię”.
Do domu Kasia szła jak na szafot. Spodziewała się awantury od Michała, ale ten był spokojny jak zawsze. Wtedy sama rozpoczęła rozmowę.
– Nie dostałeś dziś żadnych wiadomości z tamtego numeru?
– Z jakiego? Ach, z tamtego. Nie, nic nie było. A co?
– Nic, po prostu ciekawość.
Gdy Kasia już zasypiała, Michał wysłał jej jeszcze jedną wiadomość.
„Daję ci dwadzieścia cztery godziny. Czas start. Mam też nagranie wideo”.
Oczywiście, Michał nie miał żadnego wideo, ale nie było mu potrzebne.
Kasia obudziła się od pikania telefonu, przeczytała wiadomość i od razu schowała telefon pod poduszkę.
– Kto pisze ci tak późno? – zapytał Michał, kładąc się.
– Tak… Reklama.
– Te reklamy naprawdę przesadzają, – westchnął, – żadnych manier. Piszą praktycznie w nocy.
Następnego dnia Kasia myślała, co zrobić. Tak, zdradziła Michała. Ale czy to jej wina, że ogarnęła ją taka namiętność? Bartek okazał się taki inny, a z Michałem od dawna było wszystko zbyt proste. Ale przyszłości z Bartkiem Dasha nie miała, bo jest żonaty. A z Michałem planowali ślub. Lecz jeśli się przyzna, on na pewno wszystko odwoła. A jeśli sama nie powie, może to ktoś mu oznajmi.
Myślała nawet, że to żona Bartka dowiedziała się o nich i w przypływie histerii opowiedziała, co się dzieje. Ale Bartek stanowczo powiedział, że jego żona na pewno o niczym nie wie i nie chce problemów. Więc więcej się nie zobaczą. I odszedł.
Kiedy Kasia wróciła z pracy, wciąż nie wiedziała, co zrobić. Liczyła na: „Nic się nie wydarzy”, że ten ktoś blefuje i nic nie powie jej przyszłemu mężowi. Ale gdy przygotowywali się do snu, Michał znowu dostał wiadomość.
– Dziwne, – powiedział, – napisane, że został tylko godzina. O co chodzi?
Kasia zamknęła oczy, westchnęła, a następnie, siadając wygodniej na łóżku, zaczęła rozmowę.
– Michał, muszę się do czegoś przyznać…
– Do czego, kochanie? – z uśmiechem zapytał.
– Zdradziłam cię, – łzy stanęły w oczach Kasi. – Wybacz mi! Nie wiem, jak to się stało! Kocham tylko ciebie! Nie mogłam już milczeć. To zjada mnie od środka! Strasznie mi wstyd…
– Rozumiem, – powiedział zaskakująco spokojnie Michał. – Tylko że przyznałaś się, bo zostałaś zmuszona. To znaczy zmusiłem cię.
– Co?! – zapytała zaskoczona.
– To ja cię zmusiłem do przyznania się. To ja pisałem te wiadomości tobie i sobie. I choć nigdy nie byłem sadystą, przez te dni cieszyłem się, patrząc, jak nie możesz znaleźć sobie miejsca. Bo nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, co czułem, gdy dowiedziałem się, że mnie zdradzasz.
– Jak mogłeś? – wyszeptała. – Mogliśmy po prostu porozmawiać…
– Mogliśmy. Ale zdecydowałem, że w ten sposób mogę się na tobie zemścić. Nie poczułem się lepiej, niestety. Ale tobie stało się trudniej. A teraz…
Michał spojrzał na dziewczynę z triumfalnym uśmiechem.
– Myślę, że sama rozumiesz, że czas, abyś sobie poszła. Ach, i oczywiście, informuj rodziców i znajomych o odwołaniu ślubu sama. Dopilnuję, abyś podała prawdziwy powód, a nie próbowała obarczyć mnie winą.
Kasia patrzyła na Michała, nie poznając go. Nie spodziewała się, że jest do tego zdolny.
Dziewczyna wstała bez słowa i zaczęła pakować swoje rzeczy. Michał włączył swój ulubiony film, starając się odciąć od bólu w piersi, który nie znikał. Wiedział jednak, że z czasem minie. Podobnie jak Kasia zniknie z jego życia.



