– Ona wiedziała o naszym przyjeździe, a nie przygotowała nic, skrzywiła się teściowa

“`plaintext
– Twoja żona wiedziała, że przyjedziemy, a nic nie ugotowała – skrzywiła się teściowa.

Julia w czerwonym szlafroku siedziała na krześle przy lustrze i z uwagą malowała oczy.

– Dokąd się wybierasz? – Andrzej zamarł w progu drzwi. – Myślałem, że nie pójdziesz, skoro ja nie idę…

– Jula to moja przyjaciółka z dzieciństwa. Dziś świętuje 30. urodziny, dlaczego miałabym nie pójść? – odpowiedziała, nie odwracając się.

– Ja przecież nie idę – powtórzył mężczyzna. – I dzisiaj przyjeżdżają moi rodzice.

– Ważny szczegół – twoi rodzice. Moja obecność jest zupełnie niekonieczna – uśmiechnęła się zadowolona z makijażu Julia.

Z teściową miała napięte relacje, więc cieszyło ją, że akurat tego dnia teściowie przyjeżdżają, gdy jej nie będzie w domu.

– Jak poradzę sobie sam? – narzekał Andrzej. – Nie wiem, gdzie co mamy.

– Sam się dowiesz. Przed ślubem mieszkałeś z nimi przez 27 lat – przypomniała mu Julia.

Mężczyzna próbował jeszcze kilka razy przekonać żonę do zostania, ale ona była nieugięta.

Odprowadzając Julię do taksówki, Andrzej wyruszył do sklepu. Myślał, że zdoła kupić wszystko, co potrzebne.

Wpadły mu w oko gotowe dania, które wystarczyło tylko podgrzać.

Wydał tysiąc złotych, zadowolony wrócił do domu. O piątej po południu na progu mieszkania pojawili się rodzice.

– Gdzie Julka? – Krystyna Kowalska pocałowała syna w policzek i zaczęła się rozglądać.

– Wyszła – zaczerwienił się mężczyzna i podrapał się po głowie.

– Dokąd? – zapytała zaniepokojona matka.

– Na urodziny do przyjaciółki – wymamrotał Andrzej, czerwieniąc się.

– Nie będzie jej dziś? – dociekała zadumana pani Kowalska, poprawiając okulary.

– Nie wiem – wzruszył ramionami mężczyzna.

– Jak to nie wiesz? Nie wiesz, do której nie będzie twojej żony? – zawołała matka. – Piotr, posłuchaj tylko! To wszystko przez twoje wychowanie! Wyrósł z niego pantoflarz, którym pomiata taka kobieta! – zwróciła się do męża.

Kowalski w odpowiedzi tylko skrzywił się i machnął ręką, pokazując, że nie interesują go te rozmowy.

– Jesteś cały on! – mruknęła Krystyna Kowalska. – Mam nadzieję, że choć coś ugotowała dla nas?

– Sam się tym zająłem – zapewnił Andrzej.

– Jak mogłeś pozwolić jej na takie zachowanie? – z dezaprobatą pokręciła głową matka. – Wiedziała, że przyjedziemy, i po prostu zignorowała naszą wizytę?

Andrzej nie odpowiedział, bo sam nie znał odpowiedzi na to pytanie.

Przez godzinę Krystyna Kowalska kręciła się po pokojach, zaglądała w każdy kąt.

– Gospodyni z niej żadna – podsumowała. – Synku, czym nas nakarmisz?

Andrzej zaprosił rodziców do kuchni i wyjął z lodówki gotowe dania ze sklepu.

– Tym nas nakarmisz? – Krystyna Kowalska przesunęła okulary na nos. – My z Piotrem tego paskudztwa jeść nie będziemy! Żona nic nie przygotowała, a zamiast tego poszła na imprezę.

– Co wam kupić? Mogę jeszcze raz pójść do sklepu – zaniepokojony i zarumieniony zaproponował Andrzej.

– Sama coś przygotuję – burknęła matka i, chwyciwszy fartuch synowej, założyła go. – Co tu macie z produktów?

– Nie wiem – przestępował z nogi na nogę Andrzej. – Trzeba sprawdzić, co jest.

Matka westchnęła z rezygnacją, zaczęła przetrząsać szafki.

Za każdym razem, otwierając szafkę, westchnęła i dodała komentarz o niefrasobliwej synowej.

Z trudem przygotowała kolację na troje. Zdawało się, że Andrzej może odetchnąć, ale pojawił się nowy problem.

Krystyna Kowalska zażądała czystej pościeli, lecz Andrzej nie mógł jej znaleźć.

Ostatecznie musiał zadzwonić do Julii. Na początku odbierała telefon, ale potem przestała odpowiadać.

Mężczyzna musiał sobie radzić sam. W pocie czoła biegał po szafkach, szukając niezbędnych rzeczy.

– Co to za żona – krzyżując nogi na kanapie mruknęła Krystyna Kowalska. – Poszła na imprezę, gdy my przyjechaliśmy z wizytą. Czy aż tak często nas odwiedzacie?

– Nikt by nie przenosił urodzin z tego powodu – mruknął Andrzej, wyciągając rzeczy z kolejnej szafki.

– Mogła nie iść. Nie broń jej – machnęła ręką kobieta, niezadowolona z jego postawy. – Twoja żona znów okazała brak szacunku wobec nas!

– Mamo, przestań mnie męczyć – rzucił Andrzej gniewnie patrząc na matkę, próbując ją uciszyć.

Krystyna Kowalska skuliła usta z obrazy, zdając sobie sprawę, że syn nie zamierza krytykować Julii, której chciała obgadać.

Ostatecznie rozmowa nie nastąpiła, matka położyła się spać.

Rano o dziesiątej w mieszkaniu pojawiła się Julia. Po wymianie powitań z teściami, poszła do pokoju.

– Nareszcie jesteś! – ucieszył się Andrzej. – Już tu wariuję z rodzicami. Dla mamy nic nie jest dobrze. Tato w ogóle się z nią nie kłóci. Muszę zajmować ich uwagę.

– Przebiorę się i znowu wyjadę – oznajmiła Julia, zaskakując Andrzeja. – Jedziemy nad rzekę.

– A co ze mną? – zblednął Andrzej.

– Rozmawiaj z rodzicami – odpowiedziała Julia beztrosko, wyciągając z szafy kostium kąpielowy.

– Kiedy wrócisz? – spytał Andrzej żałośnie. – Kiedyś łatwiej było rozmawiać z rodzicami, teraz zauważam, że mama jest trudna. Teraz rozumiem, czemu nie możesz znaleźć z nią wspólnego języka.

– Wieczorem – uśmiechnęła się Julia i w dobrym humorze znów wyjechała do koleżanki.

– Przyleciała i znowu wyjechała. Nie rozumiem, jak wy tak żyjecie? – pokręciła głową Krystyna Kowalska. – Powinieneś pomyśleć, z kim się ożeniłeś. Aż ciśnie się na język słowo ‘lekkiego prowadzenia’.

– Mamo, przestań! – krzyczał Andrzej gniewnym tonem. – Zaczynasz mnie denerwować. Jaki jest cel tych słów? Chcesz nas poróżnić?

– Nie, skąd ten pomysł? – wzdrygnęła się matka. – Chcę tylko podkreślić, że Julka nas nie szanuje.

– A ty ją szanujesz? – zapytał syn, mrużąc oczy.

Na podstawie opuszczonych oczu i bezradnego uśmiechu matki, Andrzej wszystko zrozumiał.

– Jakie więc możesz mieć do mnie pretensje? – wzruszył ramionami. – Skoro nie szanujesz mojej żony, czemu oczekujesz, że ona będzie szanować ciebie?

– Bo dałam ci takiego męża! – wybuchła Krystyna Kowalska.

– Jestem rzeczą? Czy mieliśmy jakieś umowy? – Głębia słów matki dotknęła Andrzeja.

– Nie…

– Więc przemyśl to, zanim coś powiesz! – wycedził przez zęby.

Zrażona matka nadymając usta, po pięciu minutach zdecydowanie zawołała męża do domu.

Krystyna Kowalska bez pożegnania wzięła torbę i wyszła. Od tej pory rzadziej odwiedzała syna i Julię.
“`

Rate article
Fajna Tajna
– Ona wiedziała o naszym przyjeździe, a nie przygotowała nic, skrzywiła się teściowa