– Składam pozew o rozwód, ogłosiła.

– Składam pozew o rozwód – oznajmiła Olga.

Dawid w tym czasie z zapałem oglądał mecz piłki nożnej i… zupełnie nie zareagował na słowa żony.

Olga podeszła i wyłączyła telewizor.

– Co ty wyprawiasz?! Zwariowałaś?! – krzyknął Dawid, ale szybko się opanował, zrobił nad sobą wysiłek i powiedział pojednawczo:

– Przepraszam. Po prostu tam był taki ważny moment.

– Jestem pewna, że nie ważniejszy od tego, co powiedziałam.

– A co powiedziałaś? – zmieszał się mąż, zdając sobie sprawę, że jak zwykle przepuścił słowa żony mimo uszu.

– Składam pozew o rozwód.

Dawid zrobił wielkie oczy:

– Jak to „rozwód”? Dlaczego? Wydawało mi się, że wszystko jest w porządku.

– Tobie się wydawało.

– Poczekaj… Wczoraj byliśmy w teatrze, przedwczoraj przyniosłem kwiaty, w zeszłym tygodniu poszliśmy do kina. Wszystko, jak lubisz…

– Tak, ale wszystko to zdarzyło się po raz pierwszy od siedmiu lat małżeństwa. I nawet wiem, dlaczego.

– Dlaczego więc?! – Dawid zaczynał się złościć.

– Bo oddałam dzieci do przedszkola, znalazłam pracę, zaczęłam chodzić na siłownię, do salonu piękności, zmieniłam wizerunek, poznałam nowych przyjaciół.

– Co to ma do rzeczy?

– To ma do rzeczy! Nagle zobaczyłeś, że jestem dla kogoś interesująca, że mężczyźni zwracają na mnie uwagę, że już nie potrzebuję cię tak jak dawniej.

– Co za bzdury…

– Nie, Dawid, to nie bzdury. W przeciwnym razie nie przestraszyłbyś się, nie zacząłbyś się kręcić wokół mnie, ulegać, patrzeć w oczy, przynosić kwiatów. Nie wspomnę już o kinie i teatrze. To z twojej strony – prawdziwy wyczyn!

– Starałem się… Chciałem zrobić ci przyjemność… Poczekaj, nie zrozumiałem: zdecydowałaś o rozwodzie z tego powodu?

– Tak. Nie chcę już tak żyć. Teraz udajesz kochającego męża, a gdzie byłeś, kiedy chodziłam w ciąży, kiedy rodziłam dzieci, kiedy nie spałam nocami? Ani razu mi nie pomogłeś! Byłeś w naszym życiu czysto symbolicznie. Przychodziłeś, jadłeś, spałeś. Mogę policzyć, ile razy wziąłeś dzieci na ręce!

– Pracowałem, żeby was utrzymać! – Dawid aż podskoczył z oburzenia.

– Pracowałeś, nie zaprzeczam. Ale przecież nie tylko nas utrzymywałeś – siebie też. A w weekendy wolałeś spędzać czas z kolegami.

– Mam do tego prawo!

– Ja nie miałam dni wolnych – kontynuowała Olga, nie zwracając uwagi na słowa męża – choć dzieci… to przecież także twoje. Ale dla ciebie to było najmniej istotne. Słyszałam twoje słowa: dałem ci pieniądze, czego jeszcze chcesz? A ja chciałam… Chciałam, żeby obok był godny zaufania, bliski człowiek. Żeby mnie wspierał. I nie tylko materialnie, ale i moralnie. Żeby mnie w końcu pocieszył.

Ale dla ciebie to się nie liczyło. Żyłeś własnym życiem, w którym nie było ani mnie, ani naszych dzieci…

– Nie przesadzaj.

– Ja nie przesadzam. Czy wiesz chociaż, do jakiego przedszkola chodzą? Dojeżdżamy tam czterdzieści minut, rano! Transportem! A ty do pracy jedziesz sam samochodem jak pan. I wychodzisz dwadzieścia minut wcześniej. Jednak nigdy nie zaproponowałeś, żeby zawieźć dzieci do przedszkola.

– Nie prosiłaś – burknął Dawid.

– A dlaczego miałabym prosić? Są rzeczy, o które kochającego męża i ojca się nie prosi. To powinno być oczywiste. Ale nie w twoim przypadku, bo o miłości nie ma co mówić. Nigdy nie była tematem…

– Robisz ze mnie potwora…

– Nie, Dawid, nie jesteś potworem. Jesteś po prostu całkowicie obcym dla mnie człowiekiem. Stałeś się obcy… Albo zawsze byłeś.

– A co powiesz dzieciom? Jak im to wytłumaczysz?

– Ojej, trzymajcie mnie! – roześmiała się Olga. – Przecież dopiero niedawno zaczęły rozpoznawać cię na ulicy! Więc z tym na pewno nie będzie problemu.

Dawid nie wiedział, co odpowiedzieć. Po części Olga miała rację, ale można go też zrozumieć: on – mężczyzna, ona – kobieta, powinna znać swoje miejsce, powinna zajmować się domem i dziećmi. Tak zawsze mówił ojciec Dawida. I mama się zgadzała. A Olga z jakiegoś powodu była niezadowolona…

– I jak zamierzasz żyć z jednym wynagrodzeniem i dwójką dzieci? – Dawid przeszedł do ataku. – Jeśli chodzi o mnie, to nie dam ani grosza!

– Dasz – odpowiedziała spokojnie Olga. – Alimentów nikt nie odwolał. A majątek, który zdobyliśmy przez te siedem lat, podzielimy w sądzie. Choć nie ma tu wiele do podziału, ale jednak. Lodówka, jakby nie patrzeć, przyda się nam z dziećmi bardziej. A znając ciebie, jestem pewna, że właśnie za nią się upierasz, żeby zrobić mi na złość. Więc wszystko – tylko przez sąd. Na szczęście, nie mamy mieszkania. Przy okazji, możesz tu zostać. A my z dziećmi wynajmiemy inne (wypowiadając ostatnie zdanie, Olga zrobiła małą pauzę, mając nadzieję w głębi duszy, że Dawid się nie zgodzi, że powie, że to on wynajmie inne mieszkanie, że żona i dzieci mogą mieszkać tam, gdzie się przyzwyczaili… Ale Dawid nic takiego nie powiedział), – … już znalazłam odpowiednie, niedaleko przedszkola.

– No to się wynoście! – Dawid nie mógł już spokojnie słuchać Olgi. – Myślisz, że jesteś taka mądra? Wszystko przemyślałaś?! O niczym nie zapomniałaś?! A samochód? Jego ci nie oddam!

– A ja nie proszę – uśmiechnęła się Olga. – Nie jest mi potrzebny.

– Skąd nagle taka hojność?! – Dawid nie mógł się powstrzymać. – Samochód jej niepotrzebny! A pewnie już jeździsz innym?! Przyznaj się: od dawna masz kogoś na boku?! Coś zbyt śmiała się stałaś!

– Nie zaskoczyłeś mnie – Olga była zupełnie spokojna. – Wiedziałam, że usłyszę coś takiego.

– Zrozum wreszcie – Dawid podszedł do żony, złapał ją za ramiona i zaczął nią potrząsać – komu jesteś potrzebna z dwójką dzieci?! A może zapomnimy o tym, co nagadałaś? Będziemy żyć razem, jak dawniej. Naprawdę się poprawię!

– Jak dawniej? Nie ma mowy – odpowiedziała twardo Olga. – To niemożliwe.

– Ale dlaczego?! – Dawid już nie krzyczał, on wrzeszczał na całe gardło.

– Bo już cię nie kocham…

Dawid się pogubił, wpadł w wewnętrzną panikę i nagle, jakby z poczuciem, że dalsze rozmowy są bezcelowe, zgodził się:

– Skoro tak, to składaj pozew o rozwód.

Rozwiedli się po pół roku. Wszystko poszło tak, jak planowała Olga.

Teraz mieszka z dziećmi niedaleko przedszkola i poranki w dni robocze są dla niej o wiele spokojniejsze.

A w weekendy – jest zupełnie wolna! A to dlatego, że były mąż zabiera dzieci do siebie! Chodzi z nimi po mieście, bawi się z nimi w domu, grają w różne gry. Nawet sam gotuje!

I kto zrozumie tych mężczyzn?

Kiedy są żonaci – ani żona, ani dzieci nie są dla nich ważne. Uznają to za oczywiste.

Po rozwodzie – znajdują czas na dzieci i stają się niemal najlepszymi ojcami na świecie.

Rate article
Fajna Tajna
– Składam pozew o rozwód, ogłosiła.