Znalezisko pod wanną
Tydzień spędzony w łóżku z gorączką i kaszlem przeszedł do przeszłości. Mariola przeciągnęła się w pościeli i uśmiechnęła. Pierwszy raz od dawna poczuła się naprawdę dobrze. Poranek rozpoczął się od słonecznych promieni wpadających przez zasłony. Mariola była pełna energii i zapału.
– No to czas na kawę i sprzątanie! – powiedziała do siebie z radością, wstając z łóżka.
W kuchni czekał na nią mąż, Krzysztof, który już pił kawę i przeglądał wiadomości na swoim starym laptopie.
– Dzień dobry – mruknął, nie odrywając wzroku od ekranu.
– Dzień dobry! – odpowiedziała entuzjastycznie Mariola. – Dziś czuję się na milion złotych! Postanowiłam zrobić generalne porządki. Łazienkę wypucuję nowym środkiem, który kupiłam przed chorobą.
Krzysztof tylko skinął głową, wyraźnie nie podzielając jej entuzjazmu.
– Może innym razem? Dlaczego akurat w mój dzień wolny? I tak mnie wciągniesz do pomocy, a chciałem odpocząć…
– Nie martw się, kochanie, mój entuzjazm wystarczy za nas oboje! – zapewniła go Mariola, dopijając kawę i dojadając tosta z awokado.
Nuciła pod nosem zakładając gumowe rękawice. Jak to dobrze, że dzieci już dorosły i sprzątać można rzadziej! Córka w zeszłym roku wyszła za mąż, syn od września studiuje i mieszka w akademiku… Trzeba im zadzwonić! Mariola sięgnęła po słoiczek z nową pastą czyszczącą, która obiecywała blask i świeżość w kilka minut. Jej wrażliwy po chorobie nos nie wyczuł żadnej chemii, przeciwnie, pachniało lawendą albo czymś równie przyjemnym.
Zaczęła od umywalki, potem przeszła do toalety, aż w końcu zajęła się wanną. Pasta działała, a zapach łąkowych, fiołkowych kwiatów wypełnił całe pomieszczenie.
– Wow! – powiedziała z zachwytem, patrząc na błyszczącą powierzchnię. – Teraz wyglądasz jak nowa!
Jej entuzjazm jednak nie osłabł. Mariola postanowiła, że skoro już zaczęła sprzątać, to doprowadzi sprawę do końca. Uklękła i zaglądnęła pod wannę.
– Oj, ile tu kurzu! – zawołała, chwytając szmatkę.
I wtedy jej wzrok padł na coś błyszczącego. Mariola wyciągnęła rękę i wyjęła szklany słoik po kawie. W środku starannie złożone były banknoty.
– Co to takiego? – zdziwiła się, otwierając słoik.
Mariola wyszła z łazienki ze słoikiem w dłoni. Krzysztof nadal siedział przy laptopie, ale widząc jej wyraz twarzy, napiął się.
– Krzyś, co to jest? – zapytała, pokazując słoik.
Zamarł na chwilę. Potem jego twarzą przebiegł nerwowy tik, ale szybko się opanował i wzruszył ramionami:
– Nie wiem. Skąd mam wiedzieć? Może to twoja skrytka? – powiedział i przełknął ślinę, patrząc na słoik, jakby zawierał ostatni kawałek chleba na ziemi.
Jego spojrzenie pełne było ledwo skrywanej bólu, ale Mariola tego nie zauważyła. Już otworzyła słoik i z zdziwieniem wyjęła pieniądze.
– Moja skrytka? – zaśmiała się Mariola. – Nie chowałabym pieniędzy pod wanną. To na pewno twoja sprawka.
Krzysztof uniósł ręce, jakby się poddawał, ponownie przełykając gorzką gulę w gardle.
– Przysięgam, nie mam pojęcia, skąd to. Może to zostawili poprzedni właściciele?
Mariola zmrużyła oczy.
– Mieszkamy tutaj już pięć lat. Nie sądzę, że zostawiliby pieniądze.
Krzysztof starał się wyglądać swobodnie, obserwował każde ruchy rąk Marioli. Żona zaś uznała, że skoro znalazła pieniądze, to teraz należą do niej. Z uśmiechem przeliczyła banknoty. Jej oczy zapaliły się zdrową chciwością.
– No cóż, skoro nikt się nie przyznaje, to najwyraźniej mam szczęście – powiedziała.
Krzysztof próbował się wtrącić. Zaczął mówić łagodnym głosem, z trudem kontrolując emocje:
– Może kupimy coś pożytecznego? Na przykład nowy laptop? Ten już ledwo działa. Mam na oku jeden z mocnym procesorem…
– Laptop? – prychnęła Mariola. – Po co mi twój laptop? Mam lepszy pomysł.
Następnego dnia Mariola wróciła do domu z eleganckim pudełeczkiem. W środku znajdował się zestaw biżuterii: kolczyki, pierścionek i delikatna zawieszka. Z dumą pokazała je Krzysztofowi.
– Jak sądzisz? – zapytała, zakładając pierścionek i promieniejąc z zachwytu, wyraźnie czując się jak Kleopatra. – Prawda, że wyglądam oszałamiająco?
Wyraz jej twarzy jasno mówił Krzysztofowi: “tylko spróbuj powiedzieć, że nie!”
– Ładne – zgodził się mąż, starając się ukryć rozczarowanie i gorycz. – Jesteś najpiękniejsza, aż się boję, żeby cię ktoś nie poderwał.
Mariola cały wieczór paradowała w nowej biżuterii, rozpowiedziała o swoim znalezisku i szczęśliwym zakupie wszystkim: przyjaciółkom, mamie i teściowej. Przed snem, o dziesiątej, starannie ułożyła swoje skarby na szafce nocnej, żeby rano od razu je założyć do pracy.
Krzysztof nie mógł długo zasnąć, w przeciwieństwie do Marioli – ją zmorzył sen już po piętnastu minutach. Wiedząc, że żonie sen jest twardy, Krzysztof ostrożnie przemykał do drzwi balkonowych i wychylił się na zewnątrz. Tam, w pudełku po sokowirówce, znalazł swoją skrytkę z paczką papierosów, obok były też gumki miętowe.
Najpierw zapalił. Właściwie rzucił palenie dawno temu… Mariola nalegała z powodu częstych zapaleń oskrzeli i zapaleń płuc. A tak przy okazji, przez ostatni rok nie miał żadnej sezonowej choroby! Trochę uspokojony nikotynową dawką, Krzysztof sięgnął po telefon i wykręcił numer przyjaciela.
– No to, stary – zaczął – do gry wrócę jeszcze długo, musicie beze mnie ogarniać resztę… Tak, żona znalazła moją skrytkę. Pół roku oszczędzałem, akurat uzbierała się potrzebna kwota. A ona poszła i kupiła sobie biżuterię.
– No, kiepsko – pożałował kolega. – Ale spokojnie, jeszcze uzbierasz.
Krzysztof westchnął i spojrzał na sypialnię. Mariola spała słodko, a na stoliku nocnym obok niej leżała jej nowa biżuteria, błyszcząca i taka bezużyteczna dla niego, ale dająca jej tyle radości.
– No tak… Ale żona jest zadowolona. Nawet oznajmiła, że dla takiej biżuterii warto zrzucić kilka zbędnych kilogramów, bo wygląda mało efektownie. Cieszę się, że dzięki temu zrobiła sobie radość.
Następnego poranka Mariola znów była w doskonałym humorze. Założyła nowe kolczyki i zawieszkę, podziwiając swoje odbicie w lustrze.
– Jak wyglądam? – zapytała Krzysztofa.
– Wspaniale – odpowiedział, starając się szczerze uśmiechać, patrząc na iskrzące oczy żony.
Tak, kobietę trzeba co jakiś czas rozpieszczać! Ale w głębi duszy Krzysztof już planował, gdzie ukryje następną skrytkę. Tym razem na pewno nie pod wanną…



