“W domu wszystko puste!” Sprytna żona nauczyła krewnych męża.
– Czy zdążymy ze wszystkim dzisiaj? – zapytała Ewa, zaciskając usta, gdy wkładała do bagażnika pudełko z ozdobami świątecznymi.
– Oczywiście – odpowiada Michał, pochylając się, by zapiąć pas, po czym zamyka bagażnik. – Udekorujemy choinkę, przygotujemy kolację, otworzymy szampana. I to wszystko, Sylwester w spokoju i ciszy.
W zeszłym roku święta były trudne: przyjechała cała rodzina Michała – matka, Teresa, jej mąż Jan, a także młodszy brat Andrzej z żoną Grażyną i dwójką dzieci.
Ewa pamiętała, jak dużo musiała gotować, sprzątać i obsługiwać gości. Czuła się jak służąca na obcym przyjęciu, nie jak część tego święta. Już wtedy, zmęczona i rozczarowana, postanowiła, że kolejny Sylwester spędzi tylko z mężem.
– Michał, w tym roku żadnych gości – powiedziała stanowczo na początku grudnia. – Tylko my dwoje. Mam dość tych rodzinnych zlotów.
Michał tylko przytaknął, doskonale rozumiejąc żonę. Sam widział, jak się wyczerpała i nie chciał tego powtórki.
Przygotowania do święta szły swoim trybem. 31 grudnia pojechali na działkę, by zabrać ozdoby świąteczne i przystroić choinkę w domu. Na działce wszystko było pokryte śniegiem, a powietrze wydawało się świeże i czyste, obiecując spokój i ciszę, o których marzyła Ewa.
Plany były takie, żeby cały dzień poświęcić na dekorowanie mieszkania i przygotowanie niewielkiej, ale smacznej kolacji świątecznej.
Jednak idealną wizję przerwał nieoczekiwany telefon. Ewa spojrzała na ekran i posmutniała.
– To twoja mama.
Michał westchnął:
– Mam nadzieję, że dzwoni tylko, by złożyć życzenia.
– Synu, przyjechaliśmy do Was, ale nikt nie otwiera drzwi – w głosie matki słychać było wyraźne poirytowanie.
– Przyjechaliście? – powtórzył zaskoczony Michał, wymieniając z Ewą zaniepokojone spojrzenia. – Mamo, nie czekaliśmy was. Jesteśmy teraz na działce.
– Jak to “nie czekaliście”? – oburzyła się Teresa. – Sylwester to rodzinne święto! Twój brat Andrzej z rodziną też są z nami!
Michał zgarbił się, ale po chwili stanowczo odpowiedział:
– Mamo, posłuchaj. Nie przygotowaliśmy się. Nie mamy miejsca, nie ma jedzenia dla wszystkich. W ogóle będziemy świętować na działce. Nie przyjedziemy!
– To przyjedziemy na działkę! Jeszcze lepiej! Zawsze chcieliśmy spędzić Sylwestra na łonie natury! – oznajmiła matka, nie pozwalając mu dokończyć.
Ewa, słysząc rozmowę, położyła rękę na ramieniu męża i uśmiechnęła się chytrze. Miała już plan, jak nauczyć niewygodnych krewnych rozsądku.
– Michał, a co jeśli… – zaczęła cicho, mrugając do męża. – Niech przyjeżdżają na działkę. Tylko powiedz, żeby sami kupili jedzenie i szampana, bo dla wszystkich nie wystarczy.
Michał podniósł brwi, ale szybko zrozumiał, do czego ona zmierza. Znowu wziął telefon.
– Mamo, słuchaj, skoro już przyjechaliście, zróbmy tak: świętujemy Sylwestra na działce. Przyjedźcie do nas, ale po drodze wstąpcie do sklepu i kupcie co potrzeba – jedzenie, mięso na grill, owoce i słodkości, no i oczywiście szampana. Zrobiliśmy zakupy tylko dla siebie, więc dla wszystkich nie wystarczy.
W słuchawce zapadła cisza, po czym dało się usłyszeć ciężkie westchnienie.
– No dobrze – w końcu powiedziała matka – wstąpimy do sklepów. To smutne, że nas nie oczekiwaliście i że musimy sami sobie gotować. Nic na to nie poradzimy. Twoja żona nigdy nie była dobrą gospodynią.
Po kilku godzinach Ewa i Michał zobaczyli nadjeżdżający samochód z ich krewnymi. Ewa przybrała najlepszy uśmiech i pomachała ręką.
– Skoro już postanowiliśmy świętować razem, zabieramy się do pracy – oznajmiła radośnie, gdy wszyscy wysiedli z auta.
Teresa i żona brata Grażyna zaczęły wyciągać paczki z zakupami, Jan i Andrzej poszli od razu obejrzeć dom, zastanawiając się, gdzie najlepiej ustawić choinkę. Dzieci biegały po pokojach, zostawiając za sobą chaos.
Teresa zajrzała do lodówki i natychmiast podniosła alarm:
– W domu wszystko puste! – zawołała. – Jak to możliwe? Sylwester, a jedzenia prawie nie ma!
– Nie przygotowaliśmy się na takich gości – odparła Ewa, nie kryjąc swojego rozdrażnienia.
Michał, czując, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli, powiedział:
– Myśleliśmy, że będziemy sami.
– Dajcie spokój! – znów wybuchła Teresa. – Sylwester to rodzinne święto! Jak można spędzać go samotnie? To skandal!
Przez kilka godzin trwały przedświąteczne przygotowania: gotowanie, nakrywanie stołu, dekorowanie choinki, rozmowy o tym, gdzie powiesić girlandy. Ewa starała się trzymać na uboczu, ograniczając się do formalnego uśmiechu.
W pewnym momencie Andrzej podszedł do niej z pytaniem, jak prawidłowo rozwiesić girlandy, a Ewa, starając się nie okazywać irytacji, krótko odpowiedziała:
– Po prostu powieście je wokół okna, jak chcecie.
Andrzej pokiwał głową i odszedł, wyraźnie czując jej niezadowolenie.
Gdy zbliżała się godzina szósta, nadszedł czas na realizację podstępnego planu. Michał spojrzał na żonę i niezauważalnie skinął głową.
– Chodźmy… – szepnęła ona. – Teraz jest najlepszy moment. Tylko bardzo cicho. Nie możemy zwrócić na siebie uwagi. Nie włączaj światła na zewnątrz.
Cichutko opuścili dom, gdy reszta była zajęta dekoracjami i rozmowami. Siedząc w samochodzie, Ewa z ulgą odetchnęła.
– Jak dobrze, że uciekliśmy od tego hałasu. Twoja matka wiecznie narzeka. A Grażyna, nic nie robi. Lubi przyjeżdżać na gotowe. Nigdy nie zaprasza nas do siebie na święta. – skarżyła się Ewa.
Michał przytaknął i uruchomił silnik.
– Spójrz, czy ktoś patrzy przez okno?
– Nie! Wszystko czysto, specjalnie zrobiłam głośniej telewizor.
– Jakoś mi z tym niezręcznie. Pewnie bardzo się obrażą. – obawiał się Michał.
– Zasługujemy na własny, spokojny Sylwester. Jedźmy już! – stanowczo powiedziała Ewa. – Albo, jeśli chcesz, możesz tu z nimi zostać. Ja pojadę sama.
Gdy byli już w drodze do miasta, zadzwonił telefon. Tym razem dzwonił Andrzej.
– Michał, gdzie jesteście? – zapytał zdezorientowany. – Szukamy was po całym domu!
– Wyjechaliśmy – odpowiedział spokojnie Michał. – Mówiliśmy przecież, że chcemy spędzić Sylwestra razem. Chcieliście zostać – proszę bardzo, zostańcie na działce.
– Jak to wyjechaliście?! – oburzył się Andrzej. – A Sylwester?
– Sylwester – to święto, które postanowiliśmy spędzić tylko we dwoje – powtórzył Michał. – Nikt wam nie przeszkadza bawić się tam, gdzie jesteście. Macie jedzenie, macie dom – wszystko, co potrzebne do świętowania.
Rozłączył się i spojrzał na Ewę, która się uśmiechała.
– Szczęśliwego Nowego Roku, Michał – powiedziała, delikatnie dotykając jego ręki.
– Szczęśliwego Nowego Roku, kochana – odpowiedział i pocałował ją w policzek.
Wiedzieli, że ich postępowanie może wywołać niezadowolenie i urazy, ale dla nich ważniejsze było zachowanie własnego spokoju ducha.
Matka dzwoniła dwadzieścia razy tamtego wieczoru, ale ani Michał, ani Ewa nie odbierali.
– Jak dobrze, że uciekliśmy – powiedziała Ewa, unosząc kieliszek. – To najlepszy Sylwester.
– Za nas i nasze spokój – uśmiechnął się Michał, stukając się z nią kieliszkami.
Czy uważacie, że młodzi postąpili słusznie? A może powinni jednak zadowolić rodzinę?



