Przemek stał w drzwiach, jego postawa jasno wskazywała, że nie żartuje.
Klara w tym momencie myła naczynia. Przez hałas wody myślała, że się przesłyszała. Dlatego wyłączyła kran i ponowiła pytanie do męża.
– Co powiedziałeś?
– Chcę zrobić test DNA naszemu synowi.
– Dlaczego? – zapytała Klara wycierając ręce.
– Bo myślę, że syn nie jest mój.
To były zaskakujące wieści. Ich syn, Staś, miał już cztery lata. Przemka nie można było nazywać ojcem roku, ale zawsze traktował syna z ciepłem. Spędzał z nim czas, kupował zabawki, czasem zostawał z nim sam, gdy Klara musiała gdzieś wyjść.
Nigdy jednak nie wspominał o wątpliwościach dotyczących ojcostwa. Nawet nie miał do tego podstaw. Klara i Przemek pobrali się sześć lat temu, a rok później Klara dowiedziała się, że jest w ciąży.
To był szczęśliwy rok, a Klara nie miała nikogo na boku. Skąd więc te pomysły?
– Mogę wiedzieć, skąd wzięła się ta decyzja? – dopytała Klara.
Przemek uśmiechnął się z gorzkim wyrazem twarzy, a potem spojrzał na żonę z niechęcią.
– Widzisz? Już próbujesz mnie odwieść! Gdybyś była czysta jak łza, nie miałabyś czego się bać!
To wyglądało na absurd.
Klara i Przemek nie mieli wielkiej, romantycznej miłości, ale Klara uważała to za bajkę. Czym jest miłość? Jeśli czujesz się dobrze z drugą osobą, szanujecie się, nie zdradzacie, to właśnie jest miłość.
Przez lata małżeństwa Przemek nigdy nie poniżył jej jak teraz. Mieli wzajemny szacunek i zaufanie, a teraz on wysunął takie oskarżenia!
– Nie próbuję cię odwieść – odparła Klara spokojnie. – Po prostu zastanawiam się, dlaczego po czterech latach od narodzin Stasia zacząłeś myśleć, że to nie twój syn?
– Bo nawet na mnie nie wygląda! – stwierdził Przemek, uznając to za niepodważalny dowód. – Jestem blondynem, cała moja rodzina jest jasna, a Staś ma ciemne włosy i brązowe oczy!
– Nie zauważyłeś, że ja mam ciemne włosy i brązowe oczy? – zapytała Klara. – Poza tym jest skopiowany od mojego taty, przecież sam to widzisz!
– Nie widzę – zaprzeczył Przemek, mimo że pół roku wcześniej dziwił się, jak bardzo Staś przypomina dziadka. – Ale widzę, jak jest podobny do twojego kolegi z pracy!
– Jakiego? – zapytała Klara z ciekawości.
– Tego, Marcina!
Klara nie mogła powstrzymać śmiechu. Przed ciążą pracowała w sklepie meblowym jako menadżer, a Marcin był tam magazynierem. I swoją drogą, Staś ani trochę nie przypominał Marcina. Poza tym, że obaj mieli ciemne włosy.
– To niedorzeczne, Przemku – pokręciła głową Klara. – Doskonale wiesz, że nigdy cię nie zdradziłam!
– A mama i siostra mówiły mi, że będziesz się wykręcać! Chcę zrobić test i już!
A więc to tak… Wszystko stało się jasne.
Klara była osobą, którą wszyscy lubili. Była miła, łatwo nawiązywała kontakt, zawsze gotowa do pomocy. Ale była też stanowcza i nie pozwalała innym po sobie jeździć. Jeśli coś jej się nie podobało, zawsze o tym mówiła. Nie była też pochlebcą.
Z teściową relacje nie układały się od początku. Na początku mama Przemka wydawała się sympatyczna. Zawsze, gdy przychodzili w gości, przygotowywała posiłki, mówiła Klarze komplementy, a także nie zapominała wspominać, jak jej syn miał szczęście, że spotkał taką mądrą i piękną dziewczynę. Klara była szczęśliwa, że trafiła na taką teściową, bo z doświadczeń innych wiedziała, że nie zawsze było łatwo.
Jednak wkrótce okazało się, że za plecami teściowa mówiła o Klarze źle. Że była głupia, złą gospodynią i brzydka. Ostatnie było szczególnie bolesne, bo Klara była naprawdę ładna.
Nic dziwnego, że Klara nie zamierzała tego ignorować. Przy kolejnej wizycie wprost powiedziała teściowej, co o tym myśli, prosząc, by kobieta ustaliła jedno zdanie na jej temat.
Cała prawdziwa natura teściowej wyszła wtedy na jaw. Klara rozwiązała ten problem w prosty sposób – przestała się z nią kontaktować. Mąż odwiedzał ją z synem, ale Klara nie zapraszała jej do siebie.
Siostra Przemka nie była lepsza od matki. Uwielbiała plotkować i oczerniać wszystkich wokół. Uważała, że wszyscy są jej winni: mąż, który odszedł (choć po prostu dowiedział się o kochanku), czy praca, z której ją wyrzucili (przyłapali na kradzieży), a także rachunki, bo nie płaciła. Klara próbowała się z nią dogadać, ale nie mogła bezczynnie słuchać jej żali.
I teraz okazywało się, że mama i siostra Przemka zmanipulowały go przeciwko Klarze. Widocznie odpowiednio długo na niego wpływały, aż w końcu uzyskały pożądany efekt.
Klara postanowiła dać Przemkowi szansę, by się opamiętał. Usiadła przy stole i poprosiła męża, by do niej dołączył.
– Przemku, wiesz, że twoje krewni nie darzą mnie sympatią. Wpojono ci jakiś nonsens, który może rozbić nasze małżeństwo.
– Jeśli nie masz nic do ukrycia – mąż rzucił, jakby jej nie słyszał – to zróbmy test.
– Dobrze – zgodziła się Klara. – Zrobimy test. Ale pod jednym warunkiem.
– Jakim to? – Przemek się zaśmiał.
– Gdy test wykaże, że Staś to twój syn (a tak będzie), spakujesz się i wyprowadzisz do mamy. Rozwiedziemy się.
– Dlaczego? – Przemek się zmarszczył.
– Bo nie mogę żyć z kimś, kto mi nie ufa bez żadnego powodu. Jeśli zdanie twojej mamy jest ważniejsze, idź do niej! Ale jeśli zaczniesz myśleć samodzielnie, zrozumiesz, że nigdy bym cię nie zdradziła.
Przemek się zamyślił, a Klara już miała nadzieję, że opamięta się i przestanie robić problemy. Ale najwyraźniej dobrze go zaprogramowano, bo po chwili powiedział:
– Robimy test. Koniec kropka.
– W porządku – Klara kiwnęła głową.
Możliwe, że Przemkowi wmówiono, że syn nie jest jego. A może po prostu nie potraktował słów Klary poważnie. Ale następnego dnia pobrano próbki DNA od Przemka i Stasia.
Test trwał tydzień. Przez ten czas Przemek i Klara prawie nie rozmawiali. Kobieta zauważyła, że mąż nawet z synem był chłodny.
Sama z niecierpliwością czekała na wyniki testu. Chciała dowieść swojej racji przed mężem. Podjęła decyzję. Gdyby Przemek sam zaczął wątpić w jej wierność, mogłaby to przyjąć. Ale nie, wszystko było dobrze, dopóki nie posłuchał swojej mamy. A co będzie dalej? Może teściowa jeszcze coś wymyśli, żeby ich skłócić. Klara tego nie zniosła.
Gdy wyniki dotarły na jej pocztę, zawołała Przemka. Otworzyła test i nawet na niego nie spojrzała. Wynik znała od początku. Po prostu podsunęła mężowi ekran telefonu.
Przemek długo patrzył na wyniki, a potem się uśmiechnął.
– Więc Staś jest mój! To ulga! Musimy to uczcić!
– Oczywiście – przytaknęła Klara. – Ale nie z powodu ojcostwa – to było jasne od początku mojej ciąży. Ale z powodu naszego rozwodu.
– Jakiego rozwodu? – Przemek zmarszczył brwi. – Klara, poważnie? Tak, miałem wątpliwości! Wiesz, ilu mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci?
– Nie wiem, i nie chcę wiedzieć – ucięła Klara. – Ale wiem, że nie zamierzam żyć z kimś, kto nie myśli własnym rozumem. Kto rani bliskich, bo ktoś coś powiedział. Kto unikał syna przez swoje wyobrażenia. Odejdź, Przemku.
Przemek długo starał się ratować małżeństwo. Przeprosił za swoje zachowanie i obiecał już nie słuchać rodziny.
Ale Klara była nieugięta. To drobiazg, ale doskonale pokazał, kim jest mężczyzna, z którym żyła i któremu urodziła dziecko.
Klara współczuła tej, która kiedyś zwiąże się z Przemkiem. Bo jej także nie będzie łatwo z jadowitymi językami jego rodziny. Może Przemek coś zrozumiał i stanie się mądrzejszy. Ale to mało prawdopodobne. Ludzie się nie zmieniają…



