Nieznajoma żona

Przypadek losu

Gdy tylko poznał Joannę, Paweł zrozumiał, że jego świat nie będzie już taki sam. Jeszcze nigdy nie czuł do nikogo takiego przyciągania. Problem w tym, że ona jest zamężna. I to nie wszystko!

Z mężem Joanny są dobrymi kumplami jeszcze z czasów studenckich. Nie są może nierozłączni, ale utrzymują kontakt, regularnie się spotykają i bywają na imprezach u wspólnych znajomych.

Właśnie na jednej z takich imprez Roman ich przedstawił. “To Joanna, moja żona” – oznajmił. Dla Pawła był to niespodzianka: nie wiedział nawet, że znajomy się ożenił.

Okazało się, że młodzi nie urządzali wesela, tylko po prostu poszli do urzędu. Tak zdecydował Roman. Po co trwonić pieniądze na wesele, skoro można gdzieś pojechać? Zawsze słynął z oszczędności i wolał odkładać, niż wydawać.

– A co z wieczorem kawalerskim, białą suknią i pięknymi zdjęciami do rodzinnego albumu? – zdziwił się szczerze Paweł.

– Nie przepadam za tym całym oficjalnym zamieszaniem, wiesz o tym – mruknął Roman. – Wieczór kawalerski zawsze można zrobić. Prawda, Joanno?

Żona przytaknęła, choć przez jej twarz przemknął cień niezadowolenia.

– Nie lubisz białych sukni? – Paweł postanowił drążyć temat.

– Lubię, – odpowiedziała Joanna z prostotą. – Ale to mój mąż decyduje. Dla niego to wszystko bzdura i biznes na romantyczności. Poza tym wyczytał gdzieś, że im bardziej wystawne wesele, tym szybciej dojdzie do rozwodu.

– Niezłe teorie – zaśmiał się Paweł. – A ślub bez wesela to gwarancja trwałego związku?

– Pożyjemy, zobaczymy, – uśmiechnęła się Joanna, a jej twarz stała się zamyślona. Jakby patrzyła w przyszłość i widziała siebie jako szczęśliwą żonę.

Wygląda na to, że to właśnie wtedy Paweł spojrzał w jej oczy. I przepadł.

Tego wieczoru rozmawiali bez końca, odkrywając wiele wspólnych zainteresowań. Roman cały czas gdzieś znikał, rozmawiając przez telefon o pracy. Joanna wydawała się wcale nie przejmować faktem, że mąż ją zostawił samą.

Paweł był zaskoczony takim obrotem spraw. Przyjść na imprezę z młodą żoną i zajmować się czymś innym? Dziwne to.

Zapytał Joannę:

– Roman nie boi się tak cię zostawiać?

– Nie rozumiem?

– Piękna kobieta, całą noc sama… ktoś może cię niechcący zabrać. Albo nie jest zazdrosny?

– O mnie? – zdziwiła się Joanna. – Nieeee! Roman jest żonaty z pracą.

– Nie jest ci przykro?

– Co? – znów nie zrozumiała Joanna. – Że praca jest dla niego najważniejsza? To normalne.

– Może zatańczymy?

– Czemu nie?

Już tego wieczoru Paweł poczuł lęk. Coś między nimi nagle zaiskrzyło.

Nie, nie można tego nazwać miłością od pierwszego wejrzenia. Po prostu… wydawało się, że mówią i czują w jednym rytmie.

Do tego Joanna była urocza. Może i nie klasyczna piękność, ale miała jakiś nieuchwytny zestaw cech, które tworzyły niepowtarzalny i piękny obraz. Paweł fizycznie nie mógł się nacieszyć rozmową z nią…

Po dwóch tygodniach zadzwonił Roman:

– Słuchaj, musisz mi pomóc! Mieliśmy iść z Joanną na koncert, ale mam w pracy pilne sprawy – bilet się zmarnuje. Pójdziesz z nią?

– Żartujesz? A co z jej koleżankami?

– Wyobraź sobie, że nie ma! Sama ciebie zaproponowała.

– Gdzie znalazłeś taki skarb?

– Co masz na myśli?

– Myślałem, że takich już nie produkują: nigdy nie narzeka, nie obraża się, koleżanek nie ma. Może jeszcze lubi gotować?

– Ha ha ha, trzeba wiedzieć, gdzie szukać! – Roman się roześmiał. – Przywiozłem ją z małej miejscowości. Teraz bardzo jej się marzy życie kulturalne. Więc, możesz dzisiaj?

– Dzisiaj mogę, ale pamiętaj, to pierwszy i ostatni raz. Masz szczęście, że jestem wolny.

Paweł i Joanna spędzili wspaniale czas. Znów nie mogli przestać rozmawiać. I nawet przekonała go, by poszedł z nią za tydzień na wystawę:

– Roman jest zawsze zajęty, a poza tym i tak go to nie interesuje. A tu jeszcze nikogo nie znam. Jak znajdę pracę, to będzie mi łatwiej.

Co można było zrobić?

Po trzecim spotkaniu (tak, Paweł zaczął już tak myśleć) postanowił, że dla uniknięcia problemów nie będzie się już z Joanną spotykał. Żona kumpla – to tabu. Kropka. Słowo się rzekło – zrobił.

Całkowicie uniknąć się nie dało – w końcu urodziny w ich grupie obchodzono wspólnie.

Na jednej z takich imprez Joanna usiadła obok niego i z rozbrajającą szczerością zapytała:

– Pawle, unikasz mnie? Czy powiedziałam coś nie tak? Wydawało mi się, że dogadujemy się świetnie.

– Tak jest. Po prostu… nie mam czasu. I nie wypada mi tak często zajmować się cudzą żoną.

Joanna zaśmiała się:

– Ale Roman nie ma nic przeciwko!

– Przeciw czemu? – mąż odwrócił się od rozmowy o rybach z sąsiadem.

– Temu, by Paweł towarzyszył mi w teatrach i na wystawach – bez skrępowania odpowiedziała Joanna.

– Ile chcesz! – powiedział, patrząc w oczy koledze. – Na ryby nie chce jechać, a zapraszałem.

Po tym incydencie Paweł i Joanna spędzali czas razem od czasu do czasu. “Przecież możemy być tylko przyjaciółmi – przekonywał się Paweł. – Przecież na nic nie liczę, w ich życie się nie wtrącam”. Trzymać się na dystans było trudno, ale zaufanie Romana również grało swoją rolę.

Minęły dwa lata. Paweł przyjaźnił się z Joanną i Romanem. Próbował nawiązywać relacje z innymi dziewczynami, ale nic z tego nie wychodziło.

Aż pewnego dnia Joanna zadzwoniła zapłakana i poprosiła o spotkanie.

Okazało się, że w małżeństwie przyjaciół od pewnego czasu narastał kryzys. Joanna bardzo chciała dziecko, a Roman – nie. I nie chodziło nawet o termin, on dzieci po prostu nie chciał. W rezultacie małżonkowie zaczęli się od siebie oddalać:

– Wczoraj tak na mnie krzyczał, że ściany się trzęsły, – żaliła się Joanna. – Już nawet jest zazdrosny o ciebie. Myśli, że odejdę do innego. Szczerze mówiąc, trochę się go boję.

– Podnosi na ciebie rękę? – zaniepokoił się Paweł.

– Nie, do tego nie doszło, ale ciągle na mnie krzyczy. Pije prawie co wieczór, mówi, że to na stres. W pracy go gnębią. Nie wiem, ile jeszcze tak wytrzymam.

Paweł słuchał jej w milczeniu i nagle z przerażeniem uświadomił sobie, że jest w nim jedna dręcząca myśl: “A co, jeśli Roman i Joanna się jednak rozstaną?” I wtedy będzie mógł wyjawić swoje uczucia.

Ale wtedy Joanna powiedziała:

– Dlaczego jesteśmy z Romanem tacy różni, co? Życie byłoby łatwiejsze, gdybym kochała na przykład ciebie.

Odebrała Pawłowi wszelkie złudzenia. Zaraz prawie się roześmiał. Oczywiście, przez cały ten czas myślał tylko o sobie i swoich uczuciach. Nawet nie przyszło mu do głowy, że Joanna wcale nie darzy go podobnym uczuciem. Po prostu go lubi!

Gdy dziewczyna się uspokoiła, Paweł obiecał, że porozmawia z Romanem. A prowadząc ją do domu, poczuł ulgę. Jakby pozbył się chorego zęba. Boli, ale wiesz, że jutro będzie lepiej.

Rozmowa z Romanem się nie udała. Naprawdę stał się zazdrosny o żonę.

– Nie wtrącaj się w cudze sprawy, – odciął się. – I przestańcie z tymi waszymi wystawami.

Po kilku miesiącach Paweł otrzymał niespodziewaną wiadomość od swojej szkolnej miłości, która wróciła z Warszawy do rodzinnego miasta.

Zaczęli intensywnie korespondować, jakby te dziesięć lat rozłąki nie istniało. Paweł przestał myśleć o Joannie. Jak na zawołanie trafiła się wspólna impreza u znajomego, na którą poszli razem. Przewidywalnie spotkali tam Romana z Joanną.

Paweł nie odstępował swojej towarzyszki na krok, ale na próżno. Kiedy odprowadzał dziewczynę do domu i chciał ją pocałować, ona się odsunęła:

– Nie rób tego. Widziałam, jak patrzysz na Joannę. Coś między wami jest. Możecie oszukiwać innych, ale ja znam cię od dziecka.

Już prawie zasypiał, gdy zadzwonił telefon:

– Paweł, przyjedź, pomóż, proszę, – Joanna szeptała przestraszona w słuchawkę. – Roman zupełnie oszalał. Jest pijany, zamknęłam się przed nim w łazience, grozi, że wyważy drzwi.

Paweł wezwał taksówkę. Obawiał się, że Roman nie otworzy drzwi i trzeba będzie wzywać policję, ale obyło się bez tego.

– Przybył ratownik, – wycedził Roman. I próbował uderzyć Pawła w twarz. Paweł zręcznie się uchylił. Nie chciał walczyć z pijanym.

– Mam dość! – krzyknął Roman. – Paweł to, Paweł tamto, mamy z nim tyle wspólnego… Paw-leeee, kurczę… Zabieraj ją!

Paweł patrzył na kumpla z żalem:

– Jesteś głupcem. Joanna nigdy mnie nie kochała.

Roman znów zamachnął się…

Paweł pokręcił głową:

– Pij mniej. Dziś Joanna na pewno pojedzie ze mną. Zadzwoń, gdy wytrzeźwiejesz.

Już w samochodzie spytał przestraszoną kobietę:

– Masz gdzie przenocować?

– A u ciebie nie można?

– Nie sądzę, że to dobry pomysł.

– Tak, chyba masz rację, – załkała Joanna. – Ale w jednej rzeczy się mylisz. Kocham cię. Jest mi z tobą bardzo dobrze.

Rate article
Fajna Tajna
Nieznajoma żona