– Zosia, jesteś w domu?
– Nie, dopiero idę. O co chodzi?
– Musimy porozmawiać. Za ile mniej więcej będziesz?
– Za pół godziny. Co się stało, mamo?
– Dowiesz się później.
Taką rozmowę odbyła Zosia z mamą, Barbarą Nowak.
Zosia zdążyła się tylko przebrać i rozpakować torbę z zakupami, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
– Mamo, co się stało?
Barbara Nowak rozejrzała się podejrzliwie po mieszkaniu, po czym przeszła dalej.
– Widzę, że kupiliście nowy telewizor.
– Tak.
– Dobrze się wam powodzi – odparła matka, wchodząc do kuchni.
– Herbatę, kawę?
– Obejdzie się. Przyszłam w interesach.
W tym momencie Barbara zobaczyła drogi salceson i całą górę owoców.
– Mówiłam, że żyjecie bogato. Ile tego wszystkiego nakupowałaś.
– Tak, mamo. Możemy sobie na to pozwolić.
– Faktycznie, całą życie pracowaliśmy z tatą w fabryce, a wy, widzisz, biznesy zakładacie. Szczęście wam sprzyja!
Tak, Zosia i jej mąż Paweł rzeczywiście mieli własny biznes, który zbudowali od podstaw. Nikt im nie pomagał ani nie dawał środków na początkowe inwestycje.
Wszystko osiągnęli własną pracą. Zaryzykowali i wzięli kredyt. Było ryzyko, że wszystko się nie uda i zostaną z długami. Wtedy nikt nie wsparł młodej rodziny. A później zaczęły się wyrzuty, że żyją lepiej niż inni członkowie rodziny.
Po nastroju matki Zosia doskonale wiedziała, że nie ma co teraz oczekiwać od niej niczego dobrego. Albo to kolejna prośba, albo pretensja.
– Właśnie o tym chciałam porozmawiać. Twoja siostra Kasia już od wielu miesięcy pracuje za marne pieniądze. Wiesz, że zatrudniła się jako sprzedawczyni.
– Tak, wiem – skinęła głową Zosia.
– No więc pomyślałam, że dobrze byłoby, gdybyś jej pomogła znaleźć pracę w swojej firmie.
– W jakim sensie? – zdziwiła się Zosia.
– W dosłownym. Potrzebujecie pracowników, prawda?
– Nie, mamy pełną obsadę.
Barbara spojrzała na córkę z wyrzutem.
– Czyli naprawdę nie ma miejsc?
– Mówię, że nie mamy otwartych wakatów.
Jednak ten argument wcale nie powstrzymał matki i kontynuowała swój wywód.
– Wiesz, mam wrażenie, że po prostu nie chcesz pomóc swojej siostrze. Dlatego szukasz kolejnych wymówek.
Zosia doskonale znała cel rozmowy matki. To nie było dla niej nowością.
Od dzieciństwa było tak, że młodszą córkę, Kasię, Barbara bardziej faworyzowała. I wciąż starała się dawać jej to, co najlepsze.
Kasia przywykła do tego, że ciągle dostawała wszystko podane na tacy. W przeciwieństwie do Zosi, która starała się zarobić na wszystko sama i dążyła do lepszego życia.
Kiedy matka z ojcem pracowali, nie było mowy o tym, żeby młodsza siostra pracowała. Potem musiała, bo z samej emerytury nie dało się wyżyć.
Bez wykształcenia i doświadczenia zawodowego nie była szczególnie mile widziana nigdzie. W przeciwieństwie do Zosi, która pracowała od 18. roku życia i równocześnie zdobywała wyższe wykształcenie.
Stopniowo zmierzała do otwarcia własnego biznesu razem z mężem i życia na własnych warunkach. Kasia natomiast nie była zadowolona ze swojego życia, ale też nie chciała nic zmieniać.
O wiele łatwiej, kiedy ktoś inny wszystko za nią załatwi. Na przykład matka lub siostra. Barbara też nie odeszła daleko, bo uważała, że Zosia powinna pomagać młodszej siostrze. Dlatego dalej trwała przy swoim.
– Mamo, przecież wszystko ci już wyjaśniłam.
– Rzeczywiście. Łatwiej wam zatrudniać obcych ludzi niż pomóc bliskim.
Zosia i Paweł mieli jednak jedno żelazne zasady: nie zatrudniać krewnych i znajomych. Wiedzieli z doświadczenia, że zaczynają się wtedy lenistwa i nadużycia.
Tę lekcję odrobili już raz i obiecali sobie nie powtarzać tego błędu. W końcu nie można mylić biznesu z przyjacielskimi relacjami. Dotyczy to także rodziny.
Ale to nie była jedyna przyczyna, dla której Zosia nie chciała pomóc siostrze. Od początku ich relacje nie były najlepsze.
Można nawet powiedzieć, że od dzieciństwa nie mogły znieść siebie nawzajem. Podstawy zostały położone, kiedy matka zaczęła je dzielić i faworyzować Kasię.
Czego więc właściwie oczekiwała przy takim traktowaniu starszej córki?
– Mamo, powiedziałam, że nie mogę pomóc. Nie zamierzam nikogo zwalniać ani przyjmować Kasi do pracy.
– Egoistka z ciebie, brak słów! W końcu, czego się spodziewać. Jesteście ustawieni i nie rozumiecie nas, zwykłych ludzi.
Barbara się odwróciła i skierowała do wyjścia. Pomimo że dawała wyraz swojemu niezadowoleniu, zabrała torbę z zakupami.
Zosia nie powstrzymywała jej, doskonale wiedząc, że to nie ma sensu. Tym bardziej że matka mogłaby to uznać za słabość.
Wieczorem do domu wrócił Paweł, a po wyglądzie żony od razu poznał, że płakała.
– Zosia, co się stało?
– Mama była.
– Rozumiem. Znowu prosiła o coś dla siostry?
– Tak.
Paweł mocno objął Zosię, pokazując, że ją wspiera.
– Mam nadzieję, że nie wzięłaś jej słów zbyt do siebie?
– Nie, już dawno przyzwyczaiłam się do jej zachowań – pokręciła głową Zosia.
– I dobrze. Doskonale wiesz, że wystarczy raz ustąpić, a zaraz będą próbować zająć miejsce na twoim karku.
– Tak, wiem, ale mimo to jest mi przykro.
W tym momencie zadzwonił telefon, a na ekranie wyświetlił się numer Kasi.
– Słucham – odpowiedziała obojętnym tonem.
– Nie rozumiem, czy ty aż tak żałujesz?
– W sensie? Kasia, o czym mówisz?
Najpierw Zosia pomyślała, że chodzi o pracę, ale okazało się inaczej.
– Widziałam, że mama przyniosła salceson i owoce. Dlaczego dałaś tak mało? Mogłaś więcej. Przecież dobrze zarabiacie.
Zosia ciężko westchnęła, po czym odpowiedziała:
– Dlaczego w ogóle myślisz, że jestem ci coś winna?
– Bo jestem twoją siostrą i powinnaś mi pomagać.
– Nie, droga moja. Nie jestem ci nic winna. Tak samo jak ty mi. Każdy z nas żyje swoim życiem i według swoich środków. Chcesz żyć lepiej – znajdź sposób. Nie oczekuj, że ktoś ci coś podaruje.
Myślała, że po tych słowach Kasia złości się i się rozłączy, jednak miała odpowiedź.
– Oczywiście, łatwo ci mówić, kiedy masz własny biznes i wszystko podane. A co z moją sytuacją?
– Więc weź się i zbuduj coś swojego, w czym problem? Dawaj, spróbuj!
Zosia nie chciała już słyszeć więcej wyrzutów. Doskonale wiedziała, że siostra i matka są niepoprawne. Próby udowodnienia swojej racji byłyby bezcelowe.
Naprawdę warto cenić tych, którzy cenią nas, i nie starać się przypodobać tylko dlatego, że to rodzina.



