— Jesteście bogatsi od Wiktorii, dlatego wasze prezenty powinny być odpowiednie — mruknęła teściowa.
— Nie mam pojęcia, co podarować mamie — powiedział zamyślony Waldek, siadając obok żony na kanapie.
Olga tylko wzruszyła ramionami. Dla niej wybór prezentu dla teściowej zawsze był trudny.
Relacje z Mariolą Stanisławą były napięte od pierwszego dnia.
Waldek szybko zrozumiał stanowisko swojej matki, więc po rozmowie z żoną para zdecydowała się trzymać dystans.
Nikt nic nikomu nie jest winien. Rzadkie rozmowy telefoniczne i wspólne święta, jeśli obie strony mają ochotę, to całe ich kontakty.
W tym roku Mariola Stanisława postanowiła obchodzić okrągłe urodziny i zaprosiła większość rodziny na swoje przyjęcie, co nie ominęło młodych małżonków.
— Mama mówiła, że się ucieszy z każdego prezentu — nagle przypomniał sobie Waldek.
— Zawsze tak mówi, a potem wybrzydza — zmarszczyła czoło Olga. — Twoja siostra może jej dać co chce, ale nie my!
Dziewczyna dobrze pamiętała, jak Mariola Stanisława robiła im wymówki o każdym prezencie.
— Wspomnijmy tylko Dzień Kobiet. Co jej wtedy daliśmy? Piękny, drogi zestaw kosmetyków, a co dostaliśmy w zamian? Łzy i pretensje o to, że uważamy ją za starą i brzydką — westchnęła z zamyśleniem Olga. — Który z naszych prezentów kiedykolwiek się jej spodobał? Złoto albo sprzęt, bo ich wartości można sprawdzić.
— Może jednak zadzwonię i zapytam o prezent? — niepewnie powiedział Waldek.
— Rób jak chcesz — pokręciła głową dziewczyna.
Waldek, chcąc pójść na łatwiznę, zadzwonił do matki, chcąc dowiedzieć się, jaki prezent chciałaby otrzymać.
— Synu, niczego nie potrzebuję. Przyjdźcie sami — to już będzie dla mnie prezent — odpowiedziała skromnie Mariola Stanisława.
— Mamo, a jednak? Nie obrazisz się potem na nas? — pospieszył z wyjaśnieniem Waldek.
— Nie, oczywiście! Ucieszę się z każdej drobiazgi — zaśmiała się kobieta, a syn postanowił jej posłuchać.
— Mama powiedziała, że możemy podarować jej, co chcemy — oznajmił Waldek żonie.
Olga spojrzała na męża bez większego zaufania. Nie bardzo wierzyła w słowa teściowej.
Jednak Waldek upierał się, by kupić matce prezent według własnego uznania, więc dziewczyna się poddała.
— Proponuję kupić jej odkurzacz automatyczny, żeby nie musiała biegać z rurą po domu — powiedziała Olga, sprawdzając budżet.
Na tym się zgodzili. Kupili Marioli Stanisławie prezent za pięć tysięcy złotych i spokojnie pojechali na jubileusz.
Jubilatka przywitała syna i synową z uśmiechem, który zniknął natychmiast po zobaczeniu pudła z odkurzaczem.
— Po co? — burknęła i ciężko westchnęła. — Synu, odnieś to do pokoju.
Olga przez chwilę patrzyła osłupiała na teściową, która nie doceniła jej prezentu.
Tuż po nich pojawiła się szwagierka z mężem. Rzuciła się matce na szyję i radośnie powiedziała:
— Mamo, to dla ciebie!
— Dziękuję, kochanie! Jak gdybyście wiedzieli! — Mariola Stanisława rzuciła się, by objąć córkę.
Olga była ciekawa, co za drogi prezent wręczyła szwagierka teściowej, który tak ją ucieszył.
Ze zdziwieniem zauważyła, że Wiktoria podarowała matce zwykły zestaw kosmetyków za trzydzieści złotych.
Olga pytająco spojrzała na męża, który także widział, co Wiktoria dała Marioli Stanisławie.
Z wyrazu twarzy Waldka zrozumiała, że jest bardzo niezadowolony z reakcji matki na ich prezent.
Przez kilka godzin mężczyzna się powstrzymywał, ale gdy Mariola Stanisława zaczęła ponownie chwalić prezent siostry, wybuchł.
— Mamo, mogę na chwilę? — Waldek wezwał matkę na bok.
— O co chodzi? — zapytała kobieta, podchodząc do syna. — Coś nie tak?
— Nie tak, mamo! Pytałem cię o prezent, pamiętasz, co odpowiedziałaś? — powiedział mężczyzna z wyrzutem.
— Pamiętam…
— Dlaczego więc takie niezadowolenie z naszego prezentu? A zestawu za grosze z drogerii nie możesz się nachwalić, — powiedział z żalem Waldek. — Tylko nie kłam, że mi się wydawało.
— Nie będę. Jesteście bogatsi od Wiktorii, więc wasze prezenty powinny być bardziej odpowiednie — warknęła Mariola Stanisława.
— A niby jakie my dajemy? — frasobliwie zapytał mężczyzna. — Tanie? Żebyś była zadowolona, do każdego musimy dołączyć paragon?
— No zaczyna się — było widać, że kobieta chciałaby jak najszybciej zakończyć tę rozmowę. — Co ja mogę zrobić, jeśli prezent Wiktorii mi się bardziej spodobał?
— Bo nie znasz ceny naszego? — drwiąco zapytał Waldek. — Jeśli chcesz wiedzieć, kosztował pięć tysięcy!
— Tak drogo? — zdziwiła się Mariola Stanisława, udając zaskoczenie.
Jednak kobieta szybko znalazła wyjście z tej niełatwej sytuacji.
— Wiesz, dlaczego bardziej chwalę prezenty od rodziny twojej siostry? Bo dają prezenty odpowiednie do swojego budżetu, a wy robicie to na odwal się — nagle wypaliła Mariola Stanisława.
— Mamo, poważnie? — Waldek złapał się za głowę.
— Wydaje ci się, że żartuję? Patrząc na wasze zarobki, moglibyście mi podarować choćby sanatorium — powiedziała kobieta, dumnie unosząc głowę.
Mężczyzna był tak zszokowany słowami matki, że przez kilka sekund patrzył na nią bez mrugnięcia okiem.
— Naprawdę uważasz, że pieniądze lecą nam z nieba? — nagle przemówił Waldek.
Na krzyk męża przybiegła żona i szwagierka. Obydwie stały w progu i z zaskoczeniem patrzyły na kłócących się.
Wiktoria szybciej od Olgi zrozumiała, o co rozgorzała sprzeczka, i natychmiast stanęła po stronie matki.
— Mamie nie był potrzebny wasz odkurzacz automatyczny, chciała nawilżacz powietrza. Stary zepsuł się trzy dni temu. Gdybyście bardziej interesowali się życiem mamy, to byście o tym wiedzieli — oskarżycielsko powiedziała szwagierka.
— Pytałem ją o prezent! — wymamrotał Waldek przez zęby. — Macie mnie za żart?! Od teraz nie będzie ani jednego prezentu! Staramy się, aby cię zadowolić, a ty nas oskarżasz! Odkurzacz ci nie pasuje, chcesz nawilżacz! Wybacz, że nie spełniliśmy twoich oczekiwań! Idziemy! — rozkazał mężczyzna, zwracając się do żony.
Mariola Stanisława wybuchła płaczem, a gdy Wiktoria ją pocieszała, małżeństwo z kamiennymi twarzami opuściło dom kobiety.
Waldek dotrzymał obietnicy danej matce. Aby uniknąć kupowania prezentów i nie wyglądać głupio, postanowił więcej nie odwiedzać rodzinnych uroczystości i tym samym oszczędzać nerwy.



