Mężczyzna wraca do domu i jest zaskoczony… Pół roku temu otrzymał małego kotka

Mężczyzna wszedł do domu i zaniemówił…

Pół roku temu dostał w prezencie małego kotka, którego nazwali Kulka. Siostrzenica, czasem odwiedzająca go z rodziną, znalazła maluszka na ulicy. Przekazując go, powiedziała:

— Mieszkasz sam. Ciągle nie możesz znaleźć sobie pary. Twoja praca jest stresująca. Kierowca autobusu. Wracasz do domu, a tu ktoś na ciebie czeka. Koty tworzą domowy klimat i spokój…

O, jakże on uwierzył. Myślał sobie: Może rzeczywiście. Wracasz do domu, znerwicowany przez pasażerów i kierowców, którzy nie chcą ustąpić drogi, a tu — spokojnie leży na kanapie. Miau i mruczy. Cieszy się, domaga się pieszczot.

Cóż, drodzy państwo, tak sobie myślał z braku doświadczenia. Kot nie spełnił jego oczekiwań. Z posłusznego i uroczego malucha przeobraził się w rozbrykanego nastolatka. Na rękach siedzieć nie chciał, a co do psot… ile tylko mógł!

Z braku doświadczenia, mężczyzna kupił packę na muchy. Małe kręcące się lub te większe, nazywane nie wiedzieć czemu bzygowcami.

Kulka obserwował mężczyznę bijącego muchy bardzo uważnie. Prawdopodobnie zapamiętywał, zbierał informacje. I pewnego dnia postanowił zadowolić swojego właściciela. I bardzo się postarał…

No cóż, wróćmy do momentu, od którego zaczęliśmy.

***

Mężczyzna wszedł do domu i zaniemówił. Nic! Absolutnie nic nie zostało na swoim miejscu w jego mieszkaniu. Rozgardiasz był taki, że można było pomyśleć, że dwie gangsterskie bandy zorganizowały u niego konfrontację, z pałkami w rękach!

Krzesła były poprzewracane. Wazy, szklanki i wszystko, co stało na stole, parapetach i półkach, teraz pokrywało podłogę, równomiernie rozrzucając kawałki szkła, gliny i plastiku…

Zasłony przypominały frędzle z jakiejś spódnicy, a w kuchni… Ketchup połączył się z solonymi pomidorami i dżemem. Tam, gdzie leżały stosy soli, cukru i pieprzu. Widły i łyżki leżały w kupkach. Zasłony w kuchni były zerwane razem z karniszem i leżały w tym chaosie, a na całkowicie pustym stole jadalnym…

Siedział bardzo zadowolony Kulka, a przed nim była mucha. Ogromna, jak samolot. Kulka patrzył na mężczyznę z triumfem i mruczał z zadowoleniem.

No, teraz! Teraz człowiek pochwali go. Cały dzień, nie oszczędzając łap i sił, biegał po mieszkaniu łapiąc tę zuchwałą muchę. Zmęczył się okropnie, ale złapał! I teraz może ją pokazać i otrzymać zasłużoną nagrodę.

Z takich przyjemnych myśli Kulka aż przebierał łapkami.

Mężczyzna postawił krzesło i opadł na nie. Nie wiedział, co zrobić najpierw. Sprzątać, jeść kolację czy ganić Kulkę, ale długo rozważać nie musiał, bo ktoś zadzwonił do drzwi. Wstał, przeszedł do przedpokoju i otworzył drzwi. Jego zdumienie jeszcze wzrosło.

W korytarzu stało trzech policjantów, a za nimi — około dziesięciu sąsiadów. Policjanci trzymali ręce na kaburach z pistoletami.

— Mieliśmy zgłoszenie… — zaczął jeden z nich.

— Kilka zgłoszeń, — dodał drugi. — Powiedziano, że w pana mieszkaniu dzieje się coś złego. Meble się przewracają i talerze tłuką. Dochodzi straszliwy wrzask i hałas. Czy moglibyśmy wejść do środka i upewnić się, że wszystko jest w porządku, a pan… dla bezpieczeństwa… niech pan podniesie ręce, proszę, skrzyżuje je na głowie i odsunie się do kąta pokoju.

Sąsiedzi patrzyli na mężczyznę z lękiem i dezaprobatą.

— A-a-a… to więc to, — powiedział mężczyzna. — Proszę wejść!

Odsunął się do kąta pokoju i skrzyżował ręce na głowie.

Policjanci przeszli przez mieszkanie, obserwując potworny bałagan i czegoś szukali, przechodząc z pokoju do pokoju.

— Czego panowie szukają? — zainteresował się mężczyzna.

— Ciała, — odpowiedział jeden z policjantów. — I pańskiego wytłumaczenia.

— Aha, ciało! Już teraz je przedstawię, — zgodził się mężczyzna.

Policjanci natychmiast się wystraszyli i sięgnęli po broń. Ostrożnie, przy ścianie, starając się nie wykonywać gwałtownych ruchów, mężczyzna przeszedł do kuchni. I szerokim gestem otworzył drzwi.

— Proszę bardzo! — powiedział. — Oto ciało.

Policjanci popchnęli go na bok i wbiegli do kuchni.

Ciało siedziało na stole i bezczelnie się uśmiechało. Ciału podobała się uwaga. A przed nim leżała mucha.

Na kilka sekund zapanowała cisza, w której policjanci dochodzili do siebie i rozglądali się. Potem w ich oczach zaczęło coś się rozjaśniać. Jako pierwszy roześmiał się ten, który rozpoczął rozmowę, a za nim pękli wszyscy inni.

Śmiali się nie mogąc przestać, a Kulka patrzył na nich i na mężczyznę zwycięskim wzrokiem, jakby mówił: „No widzisz? Wszyscy są zadowoleni. A to znaczy, że moja praca nie poszła na marne!”.

Potem policjanci jeszcze przez pół godziny robili sobie zdjęcia z muchą i Kulką na rękach na tle spowodowanego przez niego bałaganu. Wszyscy się śmiali i byli bardzo zadowoleni. Najbardziej zadowolony był kot. A jakże! Wszyscy docenili jego starania.

***

Kiedy policja i sąsiedzi odeszli, mężczyzna znów usiadł na krześle.

— Pomogę panu, — usłyszał głos i się odwrócił.

Obok stała kobieta z pierwszego piętra.

— Mam dziś wolny dzień, — powiedziała z uśmiechem. — Sam prowadziłby się pan do nocy, a razem szybko się uporamy.

— Nie chcę pani fatygować, — zmieszał się mężczyzna.

— Ależ proszę, — uśmiechnęła się kobieta. — Wszystko w porządku. I tak nie mam nic do roboty. Jestem sama. Nikogo nie mam. Tylko mama. Mieszka niedaleko. A pana tego huncwota będzie pan jakoś karał, czy przynajmniej ganił? — zapytała, wskazując na Kulkę.

Ten siedział na stole w kuchni i bawił się łapką grubą muchą.

— No, ganić… — westchnął mężczyzna. — Zaraz go zganię…

Podszedł do Kulki i wziął go na ręce:

— Taki z ciebie łobuziak! Czy można tak robić? Nie. Nie można.

Kulka przebierał łapkami — tata go ganił. I to tak pięknie i delikatnie, że nie mógł się oprzeć i, wyciągając się w górę, polizał człowieka prosto w lewy policzek, a mężczyzna… Pocałował go w nosek.

— No i dobrze. Teraz to i tak rozumiesz. Już więcej tak nie rób.

I postawił kota na podłodze. Kulka uniósł ogon i zaczął ocierać się o nogi kobiety. Ta zaśmiała się.

— Jak pan ładnie go zganił, — uśmiechnęła się. — Czemu wcześniej pana nie zauważałam?

— Nie wiem, — odpowiedział mężczyzna. — Może dlatego, że wcześniej byłem nieszczęśliwy, a teraz, kiedy Kulka się pojawił, od razu przybyło mi szczęścia.

I wskazał ręką na bałagan spowodowany przez kota.

Kobieta zadzwoniła do znajomego majstra i nazajutrz w mieszkaniu zamontowano solidną siatkę na wszystkich oknach. Teraz Kulka mógł leżeć na parapecie i obserwować ptaszki oraz duże, grube muchy.

A kobieta i mężczyzna uporządkowali cały bałagan, wynieśli i wyrzucili rozbite naczynia, umyli podłogę, zdjęli porwane zasłony. Pojechali do sklepów po nowe.

Wrócili wieczorem, mężczyzna kupił przekąski i bardzo smaczne ciasto. I butelkę szampana. No, wiecie, panie i panowie. Żeby uczcić takie swoiste nowe otwarcie. W starym mieszkaniu. Razem z kobietą.

Siedzieli przy stole w kuchni, jedli, pili i rozmawiali. I było im dobrze, a szczególnie dobrze było Kulce. Leżał na kolanach kobiety, planując… nową pomoc dla taty.

***

W sumie, wszystko skończyło się znakomicie. Kulka, rzecz jasna, nieustannie pomaga tej dwójce. Tacie i nowej mamie. Która przyszła do ich mieszkania tylko dlatego, że zobaczyła w Kuli swojego rodzonego kota.

Teraz tata i mama razem usuwają skutki jego pomocy.

A co wy o tym sądzicie?

A jak inaczej?

Inaczej nie można…

Rate article
Fajna Tajna
Mężczyzna wraca do domu i jest zaskoczony… Pół roku temu otrzymał małego kotka