Jestem młodszym dzieckiem moich rodziców. Od dzieciństwa nie brano mnie pod uwagę pod względem dziedzictwa. Zawsze mówiono mi, że mam starszą, o 10 lat siostrę, która wkrótce będzie dorosła. Czekają na nią wielkie rzeczy, będzie inteligentną i mądrą kobietą, a ja zostanę z rodzicami, opiekując się nimi i domem. Mężczyzna powinien być panem w domu. Słyszałem te słowa, odkąd zacząłem chodzić, a potem coraz częściej traktowano mnie jak siłę roboczą. Siostra była dla rodziców nieskazitelnym diamentem, a ja odrabiałem wszystkie prace domowe i traktowali mnie jak pracownika we własnym domu.
Ponieważ siostra była o wiele starsza ode mnie, wszystkie przywileje zostały przyznane jej. Byłem mniejszy, ale nie często wszystko było sprawiedliwe. Rodzice pomagali siostrze w szkole, a później na studiach. Rodzice zaciągnęli pożyczkę, aby uczyła się na Uniwersytecie. Ja byłem doskonałym uczniem w szkole, wstąpiłem na uniwersytet własnymi siłami, nikt nigdy za mnie nie negocjował.
Rodzice mówili tylko, że powinienem być mądrym człowiekiem, ponieważ mam kogoś, kto daje mi dobry przykład.
“Oczywiście siostra, z powodu której często były spotkania rodziców w szkole, a potem także problemy na Uniwersytecie” – często myślałem sobie.
Matka pracowała na trzech etatach, aby zapewnić córce cudowną przyszłość. Nie wytrzymała tak ciężkiej pracy przez długi czas i zmarła.
Wszystko było moją winą, ponieważ nie pomogłem zbudować świetlanej przyszłości siostry-księżniczki, która później, według słów moich rodziców, miała zostać „królową świata”.
Ledwo dostała pracę, a już była proszona o odejście. Po prawie dwóch, trzech miesiącach pracy, napisała rezygnację z własnej woli. Nie umiała być częścią zespołu i często kłóciła się z kierownictwem. Można było się tego spodziewać, ponieważ takie wychowanie doprowadziło do swoich konsekwencji.
Po pewnym czasie siostra znalazła mężczyznę, który się jej oświadczył. Wzięli ślub. Przez pierwsze miesiące ich wspólnego życia, młoda para mieszkała w domu, w którym mieszkałem wraz z ojcem.
To nie koniec mojego piekła. Kiedy młodzi żyli jak u Pana Boga za piecem, ja czułem się jak ich niewolnik. Byłem tanią siłą roboczą, która spełniała wszystkie zachcianki mojego szwagra i jego żony.
Ojciec, po śmierci matki, zostawił wszystko na moich barkach, a siostra, czując władzę nad swoim tatą i bratem zrobiła wszystko, aby nie było nam łatwo, zwłaszcza mnie.
Tak mijały nasze dni, aż pewnego dnia otrzymaliśmy smutną wiadomość. Zmarła moja babcia, matka taty. Wszystko, co zarobiła w swoim życiu, zostawiła mojej siostrze. Mieszkanie, pieniądze i biżuterię. Ojciec szanował wybór matki, więc zrobił coś, czego się nie spodziewałem. Nasze duże mieszkanie oddał swojej córce i jej mężowi, a to, które jego matka zapisała dla wnuczki, wziął dla siebie. Po zebraniu rzeczy z trzypokojowego mieszkania przenieśliśmy się do jednopokojowego. Argumentem było to, że należy uszanować wybór zmarłych i że wkrótce siostra będzie miała dzieci, a wraz z nimi trzeba mieć dużo miejsca.
Ukończyłem studia i od razu dostałem pracę. Tam poznałem swoją przyszłą żonę, która odpowiedziała mi “tak”, kiedy poprosiłem o jej rękę. Pobraliśmy się i zamieszkaliśmy razem. Wynajęliśmy mieszkanie, ponieważ nie miałem nic do zaoferowania mojej ukochanej. Nie wahała się i zaczęliśmy nasze życie małżeńskie.
Tymczasem syn mojej siostry dorastał. Przez długi czas była na urlopie macierzyńskim, a jej mąż pracował przez Internet, więc siedział w domu. Ledwo starczało im pieniędzy na artykuły spożywcze.
Moja żona i ja ciężko pracowaliśmy, wszystkie nasze pieniądze odkładaliśmy, aby w przyszłości kupić własne mieszkanie. Moja siostra dowiedziała się o naszych oszczędnościach pieniężnych.
– “Bracie, masz już wystarczająco pieniędzy?”- byłem zaskoczony, ponieważ nie wiedziałem, skąd wszyscy wiedzą, że chcemy kupić mieszkanie i że zbieramy na to pieniądze.
– “Zostało jeszcze trochę, ale prawdopodobnie weźmiemy kredyt” – tak będzie szybciej, a w przyszłości będziemy mieć wystarczająco dużo pieniędzy na życie.
– „Rodzice wychowali nas tak, aby wszystko należało się starszym dzieciom. Czy zaniedbujesz nasze wychowanie i zasady?” – zapytała mnie złośliwie starsza siostra.
Chociaż chciała pożyczyć pieniądze, nie poszedłem na spotkanie. Z pewnością się obraziła, ponieważ z jakiegoś powodu zawsze byłem dla niej “winny”.
W tym czasie kupiliśmy mieszkanie i urodził mi się syn. Rzadko rozmawiałem z siostrą, ale pewnego razu do mnie zadzwoniła.
– „Ojciec miał udar. Przyjedź do niego i pilnuj go. Musisz!” – powiedziała ostro i rozłączyła się.
Ale jak? Mam nowo narodzone dziecko, a moja żona ciężko przechodziła czas po porodzie. Nie wiedziałem, co robić.
Moja ukochana i ja zdecydowaliśmy, że weźmiemy ojca do siebie, będziemy się nim opiekować, ponieważ w domu mamy więcej miejsca.
Kiedy poczuł się lepiej, postanowił przenieść się do swojego mieszkania. Niestety nie miał dokąd wrócić. Przez te miesiące, kiedy mój ojciec był w szpitalu, a potem mieszkał ze mną i moją żoną, moja siostra sprzedała mieszkanie. Za te pieniądze kupiła samochód, wyjechała z rodziną na wakacje za granicę i kupowała różne niepotrzebne rzeczy.
– „Ojcze, sam nam podarowałeś swoje mieszkanie. Możesz wrócić do swojego syna, nie musisz z nami żyć i nie musisz się przyzwyczajać do nowego miejsca” – powiedziała siostra.
– „Dlaczego ojciec ma mieszkać w moim mieszkaniu? Ma własne” – odpowiedziałem.
– “To mieszkanie było moje od zawsze, a od kiedy ojciec przeprowadził się do was, to przestało być jego” – oświadczyła z dumą.
– „Cierpiałem przez długi czas, z powodu twojego nastawienia. Znęcałaś się nade mną najbardziej, jak tylko mogłaś, ale nie pozwolę, abyś tak traktowała moją żonę i syna. Ojciec będzie mieszkał w swoim mieszkaniu i kropka. Nie możesz go sobie tak po prostu przywłaszczyć. Nic nie zarobiłaś w swoim życiu. Wszystko, co miałaś, to mieszkanie zmarłej babci, które sprzedałaś i roztrwoniłaś pieniądze” – nie mogłem tego znieść i powiedziałem co myślę.
Bez zbędnych ceregieli przenieśliśmy rzeczy ojca do jego mieszkania i mieszkał tam z moją siostrą, jej mężem i wnuczką. Często dzwonił, mówił, że dobrze było mu ze mną mieszkać, narzekał na siostrę i swojego zięcia.
– „Wyrzuć Testament, bo mają nadzieję, że kiedy umrzesz, to wszystko zostanie dla nich” – radziłem ojcu.
Zrobił to. Siostra i mąż zaczęli trochę lepiej odnosić się do ojca. Przestali ze mną rozmawiać. Nie jestem mile widzianym gościem w ich domu, za wszystkie nieszczęścia, obwiniano mnie i moją rodzinę.
Teraz mam swoją własną rodzinę, którą sam stworzyłem. Nie tak będę wychowywał moje dzieci. W mojej rodzinie wszyscy będą mieli równe prawa do majątku i mojej miłości. Nie żałuję, że moje dzieci i żona nie kontaktują się z dziadkiem i ciotką-okazuje się, że dzięki temu nie mają złego przykładu do naśladowania.


