Mam na imię Anna. Od siedmiu lat pracuję w branży fryzjerskiej i jestem doświadczoną stylistką. Wcześniej pracowałam w prestiżowym salonie fryzjerskim, ale później zaczęłam pracować w domu. Powiem wam, dlaczego podjęłam taką decyzję.
Kiedy rozpoczęłam pracę w salonie fryzjerskim, miałam już wystarczającą ilość klientów. Chciałem jednak przyciągnąć więcej klientek, więc obniżałam cenę za usługi i tym samym zwiększałam bazę klientów. Potem oczywiście cena wzrosła.
Kiedyś zapisała się do mnie na farbowanie pewna dziewczyna, którą polecił mi mój długoletni przyjaciel. Do mojej pracy podchodzę bardzo poważnie. Farbowanie, jakie chciała, zajmuje około czterech godzin, czyli połowę mojego dnia pracy, dlatego już nie umawiałam więcej klientek na ten dzień. Umówiłam tylko jedną klientkę na drugą połowę mojej zmiany. Takie farbowanie włosów przyniosłoby mi więcej pieniędzy niż strzyżenie i układanie prostych fryzur. Wybrałam najodpowiedniejszy dzień i zapisałam tę dziewczynę.
Umówiłyśmy się na dziewiątą rano. Wcześniej omówiliśmy wszystkie szczegóły przez telefon. Wyjaśniłam jej, jak długo to potrwa i jaka będzie cena usługi. Zgodziła się, wtedy wszystko jej pasowało i nie miała żadnych zastrzeżeń.
Na zegarze było już 9:15 i zaczęłam się martwić, czy aby coś się nie stało z klientką, więc postanowiłam do niej zadzwonić. Nie odebrała ode mnie telefonu, a później była poza zasięgiem. Minęło kolejne pół godziny, a ja wciąż czekałam na tę klientkę. Zaczęłam się denerwować, ponieważ nienawidzę niepunktualności. Podczas gdy czekałam na tę dziewczynę, do salonu przyszło kilka klientek, ale odmówiłam im wszystkim, ponieważ dalej czekałam. Minęło kolejne piętnaście minut i nie wytrzymałam, wzięłam następną klientkę.
Kiedy byłam zajęta podcinaniem włosów, kątem oka zauważyłam jakąś blondynkę.
Kiedy podeszła, dowiedziałam się, że to ta klientka, która była umówiona na dziewiątą rano. Kiedy zobaczyła, że strzygę inną kobietę, powiedziała:
-„Czy nie jestem umówiona teraz do Ciebie na farbowanie?”.
„Co za chamstwo, przyszła spóźniona i jest oburzona!” – pomyślałam, ale nie wyrażałam głośno swoich myśli.
– Tak, oczywiście, ale spóźniłaś się o godzinę. Czekałam na ciebie, dzwoniłam, ale nie odbierałaś telefonu, więc postanowiłam obsłużyć inną klientkę – postanowiłam tak odpowiedzieć.
– Dobrze, poczekam.
Kiedy skończyłam obcinać włosy klientce, zaproponowałam tej blondynce, która się spóźniła, inną kolorystykę, lub przepisanie się do innej fryzjerki, bo nie będę miała już do końca miesiąca wolnych miejsc. Oczywiście skłamałam. Po prostu nie chciałam już mieć z nią nic wspólnego, jest niepunktualna i niegrzeczna. Klientka oburzyła się i powiedziała, że właśnie dzisiaj potrzebuje zmiany koloru włosów, trochę się dąsała, ale zgodziła się na inny rodzaj farbowania włosów.
Muszę przyznać, że to najbardziej problematyczna klientka w całej mojej karierze. Kontrolowała każdy mój ruch i pytała, czy na pewno robię wszystko dobrze. Oczywiście, że tak! W tym czasie miałam już doświadczenie i wszystkie moje klientki były bardzo zadowolone z efektu, nigdy nie słyszałam krytyki ani niezadowolenia.
Kiedy skończyłem farbowanie i pokazałam lusterko tej dziewczynie, znów zaczęła być kapryśna.
– Co to jest? Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, nie zapłacę ci takich pieniędzy, takie farbowanie nie jest tego warte! – krzyczała dziewczynka.
Chciałam zakończyć to spokojnie i powiedziałam, że zapłaci połowę kwoty, bo zmarnowałam swój czas i przynajmniej za materiały musi zapłacić.
– Horror, już nigdy nie skorzystam z twoich usług!– dziewczyna wybiegła rozzłoszczona z salonu.
Wszyscy moi współpracownicy odetchnęli z ulgą. Ta dziewczyna stworzyła okropną atmosferę w salonie.
Postanowiłam umieścić jej numer na czarnej liście klientów salonów kosmetycznych w naszym mieście. Tam opisałam całą sytuację, która mi się wtedy przydarzyła. Myślę, że postąpiłam słusznie, ponieważ ta klientka nie tylko spóźniła się o godzinę, ale okazała się oszustką. Mam nadzieję, że nie przyniosła już dyskomfortu innym fryzjerom.
Teraz pracuję w domu i jestem z tego bardzo zadowolona. Znam wszystkich moich klientów osobiście, nigdy nie umawiam się z osobami nieznajomymi. Należy szanować pracę i czas wszystkich!
A wy jak myślicie? Czy słusznie postąpiłam z taką żałosną klientką? Teraz żałuję, że w ogóle ją obsługiwałam tego dnia, gdybym miała wtedy taki rozum jak teraz, po półgodzinnym spóźnieniu odmówiłabym jej przyjęcia.



