To historia o bezczelnych sąsiadach, sąsiadach złodziejach. Kobieta kupiła działkę z domkiem za miastem, a obok niej mieszkali aroganccy i bezczelni sąsiedzi. Działkę wraz z domkiem później sprzedała i kupiła gdzieś indziej, ponieważ ci nienormalni sąsiedzi nie pozwolili jej spokojnie żyć.
Na początku wszystko wydawało się w porządku, więc wraz z mamą postanowiłyśmy kupić działkę. Ogród był bardzo zaniedbany, zarośnięty chwastami, ale za to cena nie była wysoka. Moja mama od zawsze marzyła o domku za miastem, świeżym powietrzu, ogrodzie, gdzie można by odpocząć i przyrządzać potrawy na grillu.
Zamówiliśmy rzemieślników, którzy pomogli nam oczyścić działkę z chwastów i wyremontować domek. Na początku wraz z mamą posadziłyśmy truskawki w pobliżu domu, wykopałyśmy dół i posadziłyśmy jabłoń. Na grządkach posadziłyśmy buraki, cebulę, rzodkiewkę i inne warzywa, bo moja mama bardzo lubiła mieć wszystko w ogrodzie. Nie ogrodziłyśmy naszej posesji, bo prawie nikogo tam nie było, sąsiadów nigdy nie było widać.
Po jakimś czasie na naszych grządkach wszystko zaczęło obficie rosnąć. Nie miałyśmy nawet nadziei, że coś się w ogóle przyjmie i przyniesie owoce. Zasadziłyśmy na zasadzie, może coś wyrośnie. Matka urządziła również kwietnik, na którym urosły duże i piękne kwiaty.
Problem pojawił się ze strony, skąd się go nawet nie spodziewałyśmy. Pewnego dnia mama przyjechała na wieś z postanowieniem, że musi wypielić grządki. Już dawno tam nie była i spodziewała się, że wszystko jest zarośnięte. Gdy zobaczyła nasz ogród, doznała szoku, nic na grządkach nie rosło. Nie było naszych kwiatów, truskawek, ani jabłonki, którą posadziłyśmy. Złodzieje wywarzyli drzwi do domu i ukradli ulubiony stół i czajnik mamy. Mama po tym, co zobaczyła, kazała mi natychmiast przyjechać i pomóc jej dowiedzieć się, kto mógł to zrobić. Znalezienie złodziei nie było wcale trudne. U sąsiadów mama zobaczyła nasz stół stojący w ich altanie i jabłoń, która jeszcze nie osiadła dobrze w ziemi. Od razu wiedziała, że to ich sprawka. Mama natychmiast poszła się upomnieć o swoją własność.
Jak się okazało, nasi sąsiedzi to młodzi ludzie, młode małżeństwo, które niedawno się pobrało. Moja mama zaczęła domagać się zwrotu tego, co ukradli. Pukała do ich drzwi i kiedy mężczyzna wyszedł, zaczął grozić mojej matce, a kobieta rzucała wulgaryzmy w stronę mojej matki.
Mama wróciła do domu i z bezsilności zaczęła płakać. Nikt nigdy jej nic takiego nie zrobił, jak można po prostu bezczelnie iść i ukraść wszystko. Same sadziłyśmy rośliny i pielęgnowałyśmy je, a ci złodzieje przyszli na gotowe i po prostu ukradli wszystko. Moja matka przeszła wiele w życiu, przeżyła śmierć męża i walczyła do upadłego o jego zdrowie. Nikt jej nie pomagał i nigdy nic nie dał i nie mogła się pogodzić z tym, że można iść i zabrać cudzą własność. Czegoś takiego nigdy nie przeżyła.
Wraz z mamą zdecydowałyśmy, że odbierzemy wszystko, co nasze. Zabrałyśmy samochód i chciałyśmy wykopać wszystko, co nasze, bez zgody bezczelnych sąsiadów. Kiedy nasz sąsiad zobaczył to, rzucił się na mamę z pięściami i zaczął obrażać niecenzuralnymi słowami. Usłyszeli to okoliczni sąsiedzi i przybiegli zobaczyć, co się dzieje. Przedstawiłyśmy sąsiadom swoje racje i pokazałyśmy im zdjęcia, które ostatnio zrobiłyśmy. Na zdjęciach zobaczyli nasz ogród kwiatowy, jabłoń, którą zasadziliśmy i truskawki, które już wyrosły. Na nasz hałas i krzyk przyjechała policja, ale była niespecjalnie zainteresowana rozstrzygnięciem naszego konfliktu. Było to ostrzeżenie, że czeka nas nieustanna walka z naszym sąsiadem, złodziejem i chamem. Po tym incydencie z naszymi nienormalnymi sąsiadami nikt już nie kontaktuje się z nimi i wszyscy ich omijają. Sprzedałyśmy ten domek, ponieważ nie wyobrażałyśmy sobie, dalszego przebywania obok takich sąsiadów.



