Kiedy poznałem Weronikę, nie miałem pojęcia, że ma dziecko. To była dziewczynka, Karolina. Długo nie mogłem znaleźć ukochanej bratniej duszy. Do trzydziestu lat miałem wszystko: dom, dobrą pracę i samochód, ale nie było najważniejszego, nie miałem żony ani dzieci. W rzeczywistości nie miałem dla kogo żyć i pracować. To wszystko, zarabiałem na moje potrzeby, więc gdybym zastępował uczucie miłości i oddania pieniędzmi, czułbym się wspaniale. Na wszystko mogłem sobie pozwolić. Fajne wakacje na Bali, nową markę samochodu, dostałem go natychmiast. Krótko mówiąc, wszystkie moje pragnienia spełniały się w momencie, gdy tylko tego chciałem. Tylko miłość do kobiety, chęci posiadania dzieci i ich wychowywania ich, nie można było kupić za pieniądze.
Chociaż różne kobiety stanęły mi na drodze, do żadnej nie zakochałem się, nie było to nic prawdziwego. Z Weroniką było inaczej, zafascynowała mnie swoim pięknem, swoją otwartością i życzliwością. Poznałem ją na koncercie, jednej z naszych ulubionych artystek muzycznych. Bardzo podziwiała jej śpiew tak jak ja. Nawiasem mówiąc, kiedyś też marzyłem o zostaniu sławnym artystą, dobrze śpiewałem i grałem na pianinie, ale los sprawił, że zarabiam na życie w inny sposób. Jestem za to wdzięczny, zwłaszcza rodzicom, którzy doradzili mi, żebym poszedł na studia prawnicze. Na początku mówiłem, że to nie dla mnie, że nie widzę siebie w tym kierunku. Później, kiedy zacząłem pracować, zdałem sobie sprawę, że ten zawód przynosi mi przyjemność i dobre zarobki.
Po koncercie natychmiast zaprosiłem Weronikę na spacer. Było już ciemno, wieczór. Lato, choć noce były ciepłe, ale Weronika powiedziała, że jest jej zimno. Ja jako prawdziwy dżentelmen, zdjąłem bluzę i zaproponowałem Weronice ogrzanie się. Potem poszliśmy do kawiarni, zamówiliśmy dobre wino i pyszny deser, nawiasem mówiąc, Weronika i ja mieliśmy bardzo zbieżne gusta.
Tak więc nasz romans się kręcił, zaczęliśmy się częściej widywać, spędzaliśmy prawie każdy wieczór razem. Było nam bardzo dobrze we dwoje. Zaproponowałem Weronice, żeby zamieszkała w moim domu. Dom jest duży, przestronny i po prostu brakowało dobrej gospodyni. Weronika powiedziała, że pomyśli o tej propozycji i powiadomi mnie. Następnego dnia, Weronika zerwała ze mną kontakt. Długo do niej dzwoniłem, ale nie podniosła telefonu.
Dobrze pamiętałem adres, pod który przywiozłem ją po naszych spacerach i postanowiłem tam pojechać. Na placu zabaw w pobliżu jej mieszkania zobaczyłem Weronikę, była z małą dziewczynką. Okazało się, że to jej córka. Weronika powiedziała, że nie chciała, żebym wiedział o jej dziecku, więc zaczęła się tak zachowywać i nie odbierała telefonu.
Wiedziałem, że mogę wychować tę dziewczynkę, ja zawsze marzyłem o dzieciach i powiedziałem Weronice, żeby nie myślała zbyt długo i zabrała córkę do mnie, aby obie u mnie zamieszkały. W końcu Weronika i Karolina zamieszkały w moim domu. Wszystko wokół, jakby kwitło, w domu pachniało pysznym jedzeniem i słychać było śmiech dziecka. Karolinka zakochała się we mnie jak w prawdziwym ojcu. Sześć miesięcy później Karolina zaczęła nazywać mnie tatą. Starałem się często zwracać uwagę na moją córkę. Często jeździliśmy na wakacje z całą rodziną. Byłem bardzo szczęśliwy, ponieważ tak długo czekałem na ten moment, kiedy będę mógł wrócić do domu, a tam będę wyczekiwany i witany z radością.
Weronika i ja mieliśmy się dobrze. Jednak zacząłem zauważać, że moja żona często gdzieś jeździ i prosi mnie, abym został z dzieckiem. Oczywiście się zgodziłem, ale Weronika nigdy nie powiedziała, dokąd jedzie. Nie podobało mi się to i postanowiłem wyjaśnić tę sprawę. Zacząłem śledzić Weronikę. Kiedyś pojechałem za żoną i zobaczyłem, jak spotyka się w parku z jakimś mężczyzną. Zdałem sobie sprawę, że coś tu jest nie tak i postanowiłem porozmawiać z nią o tym. Weronika nie zastanawiając się długo, odpowiedziała: – Tak, to mój mężczyzna, nigdy cię nie kochałam, rozstańmy się. To był dla mnie silny cios. Pojawiło się pytanie, co zrobić z małą Karoliną, do której tak się przywiązałem. Dziewczynka stała się dla mnie rodziną.
Zanim Weronika się ode mnie się wyprowadziła, powiedziała, że to nie jej własna córka, ale jej brata, który zginął w wypadku samochodowym. Los dziecka nie był dla niej ważny. Znalazła tatę dla Karoliny, to była główna misja Weroniki. Karolina została ze mną. Teraz jestem najszczęśliwszym tatą, który prawdopodobnie swoją miłością zastąpi także matkę dziewczynce.



